Kantor internetowy »   Newsy »   3 dni w Porto – przewodnik na city break i dla rozpoczynających Camino  

3 dni w Porto – przewodnik na city break i dla rozpoczynających Camino

 
| 25.04.2019 17:19




- tyle możesz oszczędzić na wymianie 40 EUR. To cena dwóch ogromnych talerzy owoców morza, które w jednej z lokalnych restauracji. W Porto odnajdą się zarówno wielbiciele pięknej architektury, jak i tych mniej idealnych, tajemniczych części miast. Można się tu oddać słodkiemu obżarstwu i degustacji słynnych win. Można wypoczywać wśród pięknej przyrody (na plaży też!) albo wybrać refleksję w ciszy majestatycznych katedr. Ostrzegam – po trzech dniach może okazać się, że to za mało! :)

Porto odwiedziłam dwukrotnie – ostatnio w sierpniu 2018 – i spędziłam tam cztery dni przed rozpoczęciem wędrówki szlakiem św. Jakuba (Camino). Porto to często wybierany przez wędrowców punkt startowy, dlatego w słynnej katedrze Sé Catedral można spotkać tak wiele osób z plecakami, a na części ulic zobaczysz żółte muszelki, będące oznaczeniem szlaku.

Niezależnie od tego, czy rozpoczynasz Camino, czy masz ochotę na kolejną ciekawą podróż – sprawdź, czy Porto jest dla ciebie ;)

DZIEŃ 1 – historyczne centrum miasta, zachwycające widoki i uczta dla podniebienia

Do Porto przyleciałam w piątek po południu. Zatrzymałam się w rzadziej mam wrażenie wybieranym na nocleg miejscu - w Vila Nova de Gaia, mieście położonym na lewym brzegu przepływającej przez Porto rzeki Douro, które należy do aglomeracji Porto (to ta sama strona rzeki, po której znajdują się słynne firmy produkujące wino). Gdyby nie spojrzenie na mapę, to nie zorientowałabym się, że Vila Nova de Gaia to odrębna jednostka administracyjna. Do słynnego mostu Ponte Luis I miałam z mojego miejsca noclegowego 10 minut spacerem. Dzięki temu, że było ono położone na wzniesieniu, mogłam przy okazji podziwiać takie widoki:


Widok na Porto od strony Vila Nova de Gaia.

Po dotarciu do historycznego centrum miasta wybrałyśmy się z przyjaciółką na poszukiwanie dobrego jedzenia. Mimo że roi się tu od restauracji, tawern i knajp serwujących wyśmienite wina (ale o tym jeszcze później :) trudno było znaleźć miejsce dla dwóch osób bez rezerwacji. Zawędrowałyśmy zatem na tyły budynków położonych przy Cais da Ribeira (nadrzeczna ulica po prawej stronie Douro), gdzie znalazłyśmy prawdziwy skarb – tawernę Escondidinho do Barredo. To miejsce, które wystrojem i atmosferą przypominało mi trochę kuchnię w jednej z bieszczadzkich wiosek. Prowadzi je starsza, siwiuteńka pani, która podczas mojej wizyty siedziała na metalowym krzesełku na zewnątrz i ze stoickim spokojem obierała cebulę. Jeśli szukasz typowych portugalskich dań, to świetnie, jeśli tu trafiłeś. Miłośnikom luksusowych lokali bez zapachu smażonego oleju polecam poszukać czegoś innego, bo w Escondidinho do Barredo klimat jest mocno domowy – kuchnię oddziela od części jadalnej zwykła lada i goście mogą bezpośrednio obserwować proces przygotowywania potraw. Produkcja rusza „na zamówienie”, ze świeżych składników, dlatego czas oczekiwania może wynieść nawet pół godziny i dłużej. Ten rodzinny biznes rządzi się własnymi prawami – ruchem kieruje młodszy od staruszki pan (syn?), który wpuszcza gości do lokalu w miarę zwalniających się w kuchni mocy przerobowych, dbając o to, żeby przy jednym długim stole znalazły się tylko osoby, które przyszły razem. Dla postronnego, głodnego obserwatora, który stoi w długiej kolejce, może to wyglądać jak marnotrawienie miejsca, ale cóż… To część uroku tej tawerny :)

Podczas pobytu w Porto warto spróbować dorsza, którego Portugalczycy potrafią podobno przyrządzić na 365 sposobów. Poniżej dwa z nich: po lewej Bacalhau (dorsz) w oliwie z warzywami, po prawej przekąski z dorsza (Bolinhos de Bacalhau), które są dostępne w różnych smakach, podstawą jest jednak smażona ryba i ziemniaki – pyyycha!

Porto w Porto – żelazny punkt wyprawy

Po zaspokojeniu podstawowych potrzeb żywieniowych udałyśmy się na degustację wina. Najpierw odwiedziłyśmy knajpę w Porto – małą, ale bardzo przytulną Bacchus vini, gdzie obsłużyła nas pani o zadziwiającej wiedzy na temat win, miejsc ich produkcji, historii itp. Później wyruszyłyśmy na drugą stronę mostu, do Vila Nova de Gaia – mekki produkowanego w dolinie rzeki Douro wina Porto. Znajdują się tam bodegi, czyli winiarnie/piwnice wielu producentów – można wybrać się na wycieczkę połączoną z degustacją do Cálem, Graham’s, Sandemana i wielu innych. Przy brzegu rzeki praktycznie na każdym kroku znajdziesz knajpki oferujące różne rodzaje Porto – wystarczy wybrać którąś z nich i rozkoszować się pięknym widokiem po zapadnięciu zmroku:


Łódki na zdjęciu to rebelos – używano ich do spławiania beczek z winem rzeką.

DZIEŃ 2 – zwiedzanie miasta i wypoczynek w ogrodach

Dzień rozpoczęłyśmy od śniadania w confeitarii, czyli cukiernio-kawiarni, gdzie można zamówić zarówno posiłki na ciepło, np. jajko sadzone z tradycyjną portugalską kiełbasą alheirą (składa się ona m.in. z mięsa drobiowego lub cielęcego, chleba, czosnku i czasami papryki), jak i słodkości. Do śniadania na słodko polecam kawę, która w Portugalii jest pyszna – o bardzo intensywnym smaku i aromacie (koszt ok. 1-2 euro) oraz świeżo wyciskany sok pomarańczowy. Ja zawsze zajadam się Pasteis de nata (nazywane również Pasteis de Belem), czyli babeczkami nadziewanymi budyniem, zapiekanymi w cieście francuskim. W Porto można je dostać praktycznie wszędzie w cenie 1-2 euro.

Ile zapłacisz za jedzenie w Grecji? Sprawdź 10 rzeczy, które powinieneś wiedzieć o płatnościach w tym kraju»


Pasteis de nata - portugalskie babeczki.

Świetną propozycją na śniadanie jest też Pao de Deus, czyli chleb bogów. Co prawda bułka drożdżowa pod kokosową pierzynką brzmi prozaicznie, ale zapewniam, że w smaku to już poezja.


Pao de Deus, czyli chleb bogów.

A teraz danie dla osób o mocnych nerwach i żołądkach – nadaje się zarówno na sycące śniadanie, jak i na obiad. Franceshina – można jej spróbować w całej Portugalii, ale mieszkańcy Porto, skąd wywodzi się ta potrawa, twierdzą, że tutaj jest najlepsza :) W dwóch kawałkach chleba zamkniętych jest kilka rodzajów mięs, w tym stek, kiełbasa i szynka. Wszystko to zapieczone jest w serze i podlane piwnym sosem. W niektórych miejscach na wierzchu podawane jest jeszcze jajo sadzone.


Franceshina - typowa portugalska "kanapka".

Z francuska brzmiąca nazwa tej portugalskiej kanapki (Franceshina – „francuzeczka”) jest związana z jej powstaniem, na temat którego krążą dwie wersje: pierwsza mówi o tym, że takie kanapki spożywali żołnierze Napoleona podczas Wojny na Półwyspie Iberyjskim. Druga jako autora przepisu na Franceshinę wskazuje Daniela Davida Silvę, Portugalczyka, który kilka lat życia spędził we Francji i z popularnych tam tostów wyczarował danie, któremu teraz przypisuje się miano narodowej portugalskiej potrawy.

Oblicz ile możesz oszczędzić na wymianie walut - na portugalskie pyszności i nie tylko :)

Oblicz
EUR / PLN
Rkantor.com
4240,10
PLN
(4,2401)
-
Bank Pekao SA
4150,90
PLN
(4,1509)
Zyskujesz:
=
89,20PLN
[wróć do kalkulatora]

Porto: historyczne zaułki i wnętrza

Po zaspokojeniu głodu przyszedł czas na zwiedzanie historycznego centrum Porto, które zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Na naszej trasie znalazł się m.in. Kościół Św. Ildefonsa z przyciągającą wzrok fasadą z azulejos, czyli niebieskich płytek ceramicznych (pojawiły się one na Półwyspie Iberyjskim razem z Maurami w XIII w.).

Kościół św. Ildefonsa w Porto.
 
Zaledwie 200 m od Kościoła Św. Ildefonsa znajduje się słynna Cafe Majestic – kawiarnia z 1921 roku w stylu art nouveau. Codziennie ustawiają się pod nią kolejki chętnych, którzy chcą wypić kawę w historycznych wnętrzach. Opinie są skrajnie podzielone – jedni to miejsce kochają, inni krytykują za „sztucznie pompowaną” popularność i wysokie ceny. Tak – są one wyższe niż w innych kawiarniach, mnie jednak podana tam kawa i ciastko bardzo smakowały. Moim zdaniem warto wstąpić tam na chwilę i poczuć się jak w belle epoque – ogromne lustra na ścianach i piękne żyrandole naprawdę robią wrażenie. Warto jednak mieć świadomość, że powolne rozkoszowanie się tym miejscem w ciszy jest – ze względu na jego popularność – raczej nierealne.


Fasada budynku, w którym mieści się Cafe Majestic.

Po drodze do Cafe Majestic odkryłyśmy jeszcze jedno warte uwagi miejsce – Casa do Chocolate. Poza dużym wyborem świetnej jakości, pięknie opakowanych czekolad (idealne na prezent!) można tam kupić wyborne lody z różnymi dodatkami – pyszności.
 

Z Portugalii nie jest już tak bardzo daleko do... Maroka. Sprawdź alternatywny sposób na podróż po tym państwie»​ 

Kolejnym punktem na trasie naszej wycieczki były ogrody Jardim do Palácio de Cristal. Zanim jednak do nich dotarłyśmy, po drodze  minęłyśmy Praça da Liberdade, czyli Plac Wolności, na którym można podziwiać pomnik Piotra IV,  a także księgarnię Livraria Lello, uważaną za jedną z najpiękniejszych na świecie. Została ona założona w XIX wieku, a jej obecna architektura pochodzi z 1906 roku. To miejsce było podobno inspiracją dla J.K. Rowling do opisu przestrzeni Hogwartu. Ze względu na ogromny tłum, jaki w ciągu dnia oblegał to miejsce, zrezygnowałyśmy z jego zwiedzania. Idąc dalej R. de Carmo natknęłyśmy się na monumentalny neoklasycystyczny budynek:



Okazało się, że to nie muzeum, jak nam się początkowo wydawało, tylko…szpital - Szpital św. Antoniego w Porto.

Ogrody Pałacu Kryształowego – odpoczynek wśród zieleni z widokiem na panoramę miasta

Jardim do Palácio de Cristal, czyli Ogrody Pałacu Kryształowego, są uważane za jedne z najpiękniejszych tego typu miejsc w Porto. Swą nazwę wzięły one od szklanego budynku pałacu, który został zaprojektowany w XIX wieku. Jardim do Palácio de Cristal tworzy kilka różnie zaprojektowanych kompleksów, dzięki czemu spacer po tym ogromnym terenie jest bardzo ciekawy. Dodatkową atrakcją, szczególnie ciepło przyjętą przez dzieci, są pawie, które dumnie przechadzają się obok spacerowiczów. W sierpniu spotkałyśmy nawet gromadkę pawich piskląt. W Ogrodach Pałacu Kryształowego można odpoczywać w cieniu fontann, a także podziwiając wspaniałe widoki na panoramę miasta i rzekę Douro:


Widok na rzekę Douro ze ścieżki spacerowej w Jardim do Palácio de Cristal.

Mniej znane zakamarki miasta oraz poezja w muzyce i słowach

Często kojarzonym z Porto pocztówkowym widokiem są kolorowe kamieniczki na starym mieście, przy rzece Douro:



To piękny przykład typowej dla Porto architektury, jednak wystarczy zapuścić się w zaułki na tyłach pięknych kamienic, aby poczuć klimat „dawnej” Ribeiry. Ta popularna teraz wśród turystów nadbrzeżna dzielnica miała kiedyś opinię bardzo niebezpiecznej. Pozostałością po tym czasie są zaniedbane budynki i napotkane (raz, więc nie jest to jakaś porażająca statystyka) mało przyjazne towarzystwo. Historyczne centrum miasta, które znajduje się na terenie Ribeiry, zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO i jest naprawdę warte odwiedzenia. Spacer po wijących się urokliwie uliczkach, które przywodzą na myśl czasy średniowiecza, to niesamowite przeżycie. Osoby, które znają portugalski lub hiszpański docenią też zapewne poetyckie nazwy ulic, na poniższej tabliczce „Schody prawdy” (które, co ciekawe, kiedyś nazywały się „Schodami kłamstw”).



W planie wędrówki warto uwzględnić też Rua Afonso Martins Alho, która jest podobno najmniejszą ulicą w Porto (ma 30 m). Jej znakiem rozpoznawczym jest mural z niebieskim kotem, który dźwiga na sobie miasto.



Na pobliską Rua das Flores przyciągnęła mnie muzyka z filmu Amelia, a dokładnie utwór La Valse d’Amelie, do którego mam duży sentyment. Okazało się, że był on wygrywany na katarynce przez mężczyznę, któremu towarzyszył, jak się później okazało, jego syn i… kilka ptaków. Wśród nich najbardziej okazale prezentował się biały kogut. Ten przemieszczający się po starym mieście duet jest znany mieszkańcom i odwiedzającym Porto regularnie turystom.

Wielbicielom baroku, artystycznego przepychu i monumentalnych budowli polecam wizytę w:

  • Pałacu Giełdy w Porto (Palácio da Bolsa) – poza oszałamiającą Salą Arabską i Patio Narodów, można tutaj zobaczyć gabinet Gustave’a Eiffela, w którym miały powstać projekty słynnych mostów, w tym Ponte D. Maria Pia w Porto.
     
  • Kościele Św. Franciszka z opływającym złotem wnętrzem i słynną rzeźbą Drzewo Jessego z XVIII wieku, przedstawiającą rodowód Jezusa Chrystusa.
     
  • Katedrze w Porto (Sé Catedral) – wspomnianej na początku tego artykułu, została ona wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Mieszają się tu wpływy stylu romańskiego, renesansowego i baroku.
     

Po lewej wejście do katedry w Porto, po prawej żółta muszla i strzałka - oznaczenie trasy Camino.

Dzień 3 – plażing w Espinho

Ostatni dzień pobytu można przeznaczyć na wypoczynek na plaży w Espinho. Można tu łatwo dojechać komunikacją miejską – my wybrałyśmy pociąg z dworca Sao Bento. Ten budynek z 1916 roku sam w sobie jest już atrakcją turystyczną – warto zatrzymać się tu na dłużej, aby podziwiać mozaikę w jego wnętrzu. Na jednej ze ścian zostali przedstawieni rodzice urodzonego w Porto Henryka Żeglarza - król Jan I i księżna Filipa. Po 20 minutach podróży wysiadamy w Espinho – małej nadmorskiej miejscowości z szeroką, piaszczystą plażą.


Plaża w Espinho.

Podczas naszego pobytu trafiłyśmy na koncert, który odbywał się na scenie wzniesionej na plaży. Spieszę jednak uspokoić osoby, które stronią od takich form rozrywki: były one zorganizowane w jednej części plaży, w pobliżu nadmorskich knajpek i tawern. Kilka minut spaceru oddaliło nas od gwaru i dobiegającej ze sceny muzyki. W Espinho, poza plażą, warto moim zdaniem odwiedzić jeszcze jeden przybytek: restaurację Kurika. Jadłam tutaj najlepiej przyrządzone – w porównaniu do innych miejsc – ryby i owoce morza. Niech nie odstrasza cię nieco PRL-owski wygląd lokalu: białe cerato-obrusy na stołach i szklana „wystawa” za ladą. Obsługa jest tu bardzo miła, a dania wyborne. Na poniższym zdjęciu porcja owoców morza i ryb dla dwóch osób, choć moim zdaniem spokojnie wystarczyłaby ona, aby napełnić więcej głodnych żołądków. Cena dwóch takich talerzy wynosiła wtedy ok. 40 EUR.


Kolacja dla dwóch osób w restauracji Kurika.

W Kurice można też poczuć lokalny klimat portugalskiego miasteczka – właściciela odwiedzali co jakiś czas członkowie rodziny oraz znajomi i sąsiedzi, którzy wpadali nie tylko na jedzenie, lecz także na kieliszek czegoś mocniejszego.

Uwielbiasz wypoczynek na plaży? Sprawdź, co ma do zaoferowania Chorwacja!»​​

A jeśli nie Espinho, to może… Matosinhos?

Aby odpocząć na plaży podczas pobytu w Porto można też wybrać Matosinhos – kolejną piękną plażę, dokąd można podjechać tramwajem. To też jeden z punktów na nadbrzeżnej trasie Camino.

Pamiątki z Porto

Alternatywą dla wspomnianych wcześniej win i czekolady mogą być wyroby z korka, którego Portugalia jest znanym producentem. Korkowe bransoletki, plecaki, podkładki i inne cuda kupisz zarówno na straganach przy brzegach Douro, jak i w sklepach z pamiątkami w centrum miasta. Dostępnych jest też mnóstwo produktów z symbolem Portugalii – kogutem i we wzory azulejos. Popularnym materiałem na pamiątki są też sardynki – na poniższym zdjęciu artystyczna wariacja na ich temat w jednym z lokalnych sklepików:


Pamiątki z Porto.

Masz pytania do tego artykułu? Napisz do mnie! Anna.korzec@rkantor.com


 

Kochasz podróże? Sprawdź poradniki z wypraw na inne niż europejski kontynenty:

Podane na niniejszej stronie oszczędności na wymianie walut zostały obliczone na podstawie kursów kupna EUR/PLN w Rkantor.com oraz kursów tabelowych banków: Pekao S.A. i T-Mobile Usługi Bankowe, z dnia 18.06.19 r., między godz. 16:48 a godz. 17:58. Ceny produktów i usług, na podstawie których zostały obliczone oszczędności na wymianie walut, zostały zadeklarowane przez autorów artykułów lub zaczerpnięte z oficjalnych cenników dostawców produktów i usług, aktualnych na dzień 18.06.19 r.


Tematy:

Ceny

Kantor 8:00 - 22:00 (Pon - Pt)
Giełda walutowa 24/7
uwaga Kantor online nie pracuje? Wymień walutę na giełdzie >>