Kantor internetowy »   Newsy »   Grecja: życie w cieniu koronawirusa. Zmagają się z tym samym co, Polacy – jak to robią?  

Grecja: życie w cieniu koronawirusa. Zmagają się z tym samym co, Polacy – jak to robią?

 
| 23.03.2020 16:52


Koronawirus zdominował debatę publiczną i na dobre panoszy się w życiu. To, co jeszcze kilka tygodni temu było doniesieniami serwisów informacyjnych z odległych Chin, z dnia dzień staje się codziennością w kolejnych europejskich krajach. Od końca lutego także w Grecji, gdzie obecnie potwierdzono 624 przypadki zachorowań – tylko wczoraj potwierdzono kolejne 94. Zmarło 17 osób. Od dziś obowiązuje w Grecji całkowity zakaz poruszania, a policja od rana sprawdza, czy Grecy stosują się do wprowadzonych zaleceń.


Poniedziałkowy ranek to dla mieszkańców Grecji początek trudnych dwóch tygodni. Decyzją władz rano wprowadzono całkowity zakaz nieuzasadnionego poruszania się po kraju. Wyjątki obejmują: podróż do/z pracy, wizyty u lekarza, konieczność wizyty w banku, zakupy w supermarketach, sklepach spożywczych, piekarniach i aptekach, wyjście z psem i aktywność fizyczną (pojedynczo lub w parach) w sąsiedztwie, stacje paliw. Przemieszczanie się jest dozwolone także w przypadku konieczności opieki nad rodziną i osobami w potrzebie. Każda osoba musi posiadać certyfikat potwierdzający konieczność przemieszczania się. Można go pobrać ze strony internetowej, w przypadku pracowników wystarczy jedno oświadczenie potwierdzone przez pracodawcę. Pozostałe przypadki przemieszczania muszą być zgłoszone każdorazowo.

Pandemia koronawirusa: Grecy pod nadzorem

Za każdym razem należy mieć przy sobie certyfikat uzasadniający nasze wyjście z domu. Można go pobrać z rządowej strony internetowej, uzupełnić i podpisać, opcjonalnie złożyć taką deklarację na zwykłym papierze, ale deklaracje te za każdym razem trzeb mieć ze sobą.  Chęć wyjścia z domu można zgłosić poprzez bezpłatny sms wysłany pod dedykowany numer. W odpowiedzi otrzymamy formę do wypełnienia z sześcioma powodami wyjścia do wyboru. Tak wypełniony format smsa uprawnia nas do wyjścia z domu bez problemów w razie kontroli. Nie wolno się też poruszać bez dowodu tożsamości. Złamanie zasad zostało wycenione na 150 euro. Wprowadzone restrykcje są kategoryczną odpowiedzią na brak poszanowania wcześniejszych zasad. Ale od początku…

Koniec miesiąca, początek problemów

Koniec lutego, po ciężkiej zimie nareszcie pogoda zaczyna przypominać o zbliżającej się wiośnie. W mediach dominują relacje z granicy grecko-tureckiej, gdzie gromadzą się uchodźcy i nielegalni imigranci. Nad brzegiem rzeki Evros dochodzi do kolejnych starć, służby bronią greckiej granicy, okoliczni mieszkańcy boją się kolejnej migracyjnej fali. Grecja stała się przymusowym domem dla tysięcy ludzi, których nikt nigdzie nie chce i którzy też nie chcą tutaj dłużej być. Obozy są przeciążone i panują w nich spartańskie warunki, a Grecja nadal boryka się ze skutkami kryzysu, co w naturalny sposób generuje napięcia i konflikty. Nagle na granicy pojawiają się setki migrantów. Przywożeni autobusami, bez możliwości powrotu i przekroczenia granicy. Temat wypełnia czas antenowy, portale społecznościowe rozgrzewają pełne frustracji komentarze – uzasadnione , ale czasem nacjonalistyczne. W pakiecie otrzymujemy też solidną porcję fake newsów, których skrawki docierają do polskich i zagranicznych mediów, robiąc z Greków sprawców całego zamieszania i strzelających do ludzi na łodziach. Ich pomoc wobec rzeszy ludzi, którzy zgodnie z umową powinni być rozlokowani także w Polsce, jest mało nośnym tematem. Przy tym stereotypy mają się świetnie, a Grecja od kilku lat jest wdzięcznym chłopcem do (medialnego)  bicia.  Tutaj postawmy kropkę przy temacie migracyjnym, zaznaczam go jednak jako istotne tło w momencie potwierdzenia pierwszych przypadków koronawirusa.  Grafika przedstawiająca Greków odpychających imigrantów i wirusa, próbujących odeprzeć atak z dwóch stron, szybko stała się viralem i obrazowo oddawała nastroje społeczne.


Opustoszałe Ateny. Fot. Karolina Markiewicz.

Pierwsze przypadki koronawirusa w Grecji

Zbliża się ostatni weekend lutego, więc w całej Grecji trwają przygotowania do karnawałowej zabawy. Grecy uwielbiają wspólne świętowanie i karnawałowe przebieranki, a niektóre firmy organizują nawet konkursy na najlepszy kostium, więc nikogo specjalnie nie dziwi ani Spiderman w metrze, ani siedzenie w pracy z koleżankami przebranymi za hot-doga i butelkę piwa – potwierdzam, siedziałam obok takiego apetycznego zestawu.

Apokries, czyli grecki karnawał właśnie, to ostatnia szansa na szaleństwo i zabawy do białego rana. Jest zawsze zwieńczony  kolorowym korowodem na ulicach miast i wiosek. Najbardziej znany jest karnawałowy pochód w Patrze. Ściągają na niego tłumy Greków, także mieszkających poza granicami ojczyzny.  Bierze w nim udział nawet  40 tysięcy fanów dobrej zabawy, co czyni go drugim największym karnawałowym pochodem w Europie. Bicie kolejnych rekordów obecności musiało jednak poczekać - w tym roku karnawał w Grecji został odwołany tuż przed wyczekiwanym weekendem jako szybka reakcja władz na trzy pierwsze potwierdzone przypadki koronawirusa. Pacjentką zero była 38-letnia mieszkanka Salonik. Kobieta, związana z branżą modową, wróciła z Mediolanu. Pozostali pasażerowie lotu zostali objęci kwarantanną, a szkoła, do której uczęszcza córka pacjentki została natychmiast zamknięta tuż po stwierdzeniu obecności wirusa u dziewczynki.

Karnawał w Grecji odwołany, jednak zabawa trwa

Kolejne dwa przypadki potwierdzono w Salonikach (córka „pacjentki zero”)  i Atenach. Okazały się wystarczającym argumentem do podjęcia decyzji o odwołaniu imprez masowych na terenie całej Grecji  i zamknięciu kilku szkół. Karnawał w Patrze przełożono na koniec czerwca. Włodarz miasta z lekkim żalem oznajmił tę decyzję, w końcu mieszkańcy przygotowywali się do niego od miesięcy, a dla wielu to nie tylko zabawa, ale przede wszystkim okazja do zarobku. Podkreślił jednak, że to absolutnie uzasadniona decyzja i podstawowy obowiązek w obliczu zagrożenia. Zorganizowane imprezy zostały odwołane, co oczywiście nie powstrzymało nikogo od wyjścia z domu. Ulice, place, kawiarnie i restauracje były wypełnione po brzegi. Ja miałam akurat okazję być wtedy w Nafplio, położonym podobnie jak Patra na Peloponezie, półwyspie oddzielonym od reszty lądu wąskim Kanałem Korynckim.  Piękne miasto, pierwsza stolica niepodległej Grecji, znakomita architektura i wspaniałe widoki. Na ulicach – tłumy, pogoda idealna na spacery. Wszędzie roześmiane dzieci biegające w karnawałowych kostiumach. Po scenie odstawionej w domu przez pięciolatkę na wieść, że imprezy nie ma, więc nie będzie księżniczką, naprawdę rozumiem rodziców dzieci, którzy nie mogli im odmówić zabawy z rówieśnikami. Wyszliśmy z domu po godzinie negocjacji. Tak, z księżniczką.


Tłumy w kawiarniach Nafplio. Fot. Karolina Markiewicz.

Czysty Poniedziałek w Grecji

Nieformalny karnawał dobiegł końca, a w poniedziałek Grecy tradycyjnie obchodzą „Czysty Poniedziałek” – rozpoczęcie czterdziestodniowego Postu. Celebrują wspólne postne posiłki, dzieci puszczają kolorowe latawce. Grecy są bardzo rodzinni i towarzyscy; podobnie jak Polacy nie „odpuszczą” sobie żadnego długiego weekendu, co tylko potwierdzają kilometrowe korki, w których utknęliśmy wracając do Aten. Podróże z Nafplio przypominają wakacyjne powroty z Helu, co byłoby uroczo sentymentalne, ale w obecnej sytuacji zapaliło lampkę ostrzegawczą. Słusznie.
 

Szybki wzrost zachorowań – szybkie reakcje władz

Warto też dodać, że Patrę z Włochami łączą liczne połączenia promowe. Pierwszy przypadek koronawirusa w Patrze potwierdzono w czwartek po finalnym karnawałowym weekendzie.  Był to 9. zakażony w skali kraju i niestety pierwsza ofiara śmiertelną wirusa w Grecji. 66-letni emerytowany profesor zmarł po tygodniowej hospitalizacji. Okazało się, że wrócił ze zorganizowanej wycieczki do Ziemi Świętej.  Machina z wirusem ruszyła w przyspieszonym tempie. Większość kolejnych pacjentów to osoby powiązane z tą wycieczką, z czego 25 to osoby z nimi powiązane. Efekt? Kolejne restrykcje: prewencyjne kontrole na granicach, zwiększona liczba patroli wokół wysp na Morzu Egejskim, kampania ostrzegająca  imigrantów przed próbą nielegalnego dostania się do Grecji, zwłaszcza, że wielu z nich pochodzi z krajów, gdzie potwierdzono występowanie wirusa. Podjęto szereg akcji informacyjnych o SARS-Cov-2, o tym jak się przed nim ustrzec, jak zachowywać w przypadku podejrzenia. Miejsca użyteczności publicznej, obiekty usługowe i firmy zaczęły zapewniać środki dezynfekujące i maski dla pracowników. Przy wejściach do dużych firm zaczyna być mierzona temperatura, w mojej, liczącej kilka tysięcy pracowników w kilku lokalizacjach, pojawił się także dodatkowy personel medyczny.  Na ulicach i w komunikacji miejskiej zaczęło pojawiać się coraz więcej ludzi w maskach, choć przyznam, że w ateńskim metrze było ich wielu na długo przed potwierdzeniem pierwszego przypadku.


Spacerujący nad morzem ateńczycy. Fot. Karolina Markiewicz.

Koronawirus: scenariusz grecki

Każdy kolejny dzień to scenariusz znany z większości krajów. Doniesienia o kolejnych przypadkach zaczynają dominować w mediach i internecie. Tradycyjnie, konkretne komunikaty i obwieszczenia władz mieszają się z komentarzami z loży samozwańczych internetowych ekspertów. Początkowo kpiący ton wobec przejawów strachu i przywoływanie standardowego porównania wskaźnika śmiertelności do „zwykłej” grypy zaczyna znikać w konfrontacji z kolejnymi danymi i wprowadzanymi restrykcjami. Do 27 kwietnia zamknięte będą przedszkola, szkoły i uniwersytety. Prywatne placówki odwołują dodatkowe zajęcia, edukacja przechodzi w ramach możliwości na wersję zdalną – także w polskiej szkole w Atenach, dzięki czemu dzieci nie tracą swoich weekendowych zajęć. Jak zwykle w sytuacjach ekstremalnych pojawia się działanie i szybkie przystosowanie do nowej, trudnej sytuacji. Odwoływane są kolejne duże eventy, koncerty, spektakle, uświadamiając ludziom, że sytuacja jest poważna i należy zrobić wszystko, żeby nie powtórzyć sytuacji z Włoch.  Nawet zaprzysiężenie pierwszej w historii kobiety prezydenta, Kateriny Sakellaropoulou, odbyło się w niemal pustym Parlamencie. Historyczny moment zniknął w cieniu codziennej walki z rozpowszechniającym się wirusem.


Zamknięta szkoła w Atenach. Fot. Karolina Markiewicz.

Ogień olimpijski  bez udziału publiczności – wirus pokonał tradycję

Ze względu na zagrożenie epidemią także ceremonia odpalenia ognia olimpijskiego w Olimpii odbyła się bez udziału publiczności. Ta symboliczna dla Greków i całego świata sportu uroczystość miała zamknięty charakter po raz pierwszy od 35 lat. Mimo ostrzeżeń,  publiczność przybyła za to do Sparty, gdzie w ramach sztafety ogień olimpijski przejął aktor Gerard Butler. Zagrożenie wirusem było niczym w porównaniu ze spotkaniem z hollywoodzką gwiazdą, odtwórcą roli króla Sparty Leonidasa. Tłumy fanów wysłuchały na żywo legendarnego okrzyku z filmu „300” . Dla tych, którzy nie znają - jest to hollywoodzka wersja greckich „Krzyżaków”, istotna dla narodowej tożsamości w komercyjnym wydaniu.  Po „ This is Sparta!” (To jest Sparta!) w wykonaniu Butlera uznano, że „This is Coronavirus” i należy powstrzymać wroga u bram, rezygnując z dalszej sztafety. Trasa ze zniczem olimpijskim była zaplanowana na 3 200 kilometrów, 31 miast i 15 stanowisk archeologicznych. Ostatecznie finałowa ceremonia przekazania olimpijskiego płomienia reprezentantce Japonii odbyła się na pustym Stadionie Panatenajskim w Atenach. To tutaj odbywały się w starożytności zawody sportowe i tutaj odbyły się pierwsze nowożytne igrzyska olimpijskie. Teraz, po raz pierwszy w historii, olimpijski ogień zapłonął tu bez udziału publiczności.

Grecka mentalność a zakazy

Grecy kochają wolność, wspólne spędzanie czasu, świętowanie z rodziną i przyjaciółmi. Czytaj więcej w artykule Poradnik greckiego życia»  Uwielbiają spędzać czas na zewnątrz, a siedzenie w domu bez towarzystwa traktują jako kwarantannę nawet bez zagrożenia epidemiologicznego. Taki styl życia jest charakterystyczny dla krajów śródziemnomorskich, a sami Grecy często z sympatią podkreślają wspólną z włoskimi braćmi mentalność, co po znanym już włoskim scenariuszu w rozprzestrzenianiu się wirusa, nie brzmi uspokajająco. Spokój przynoszą za to kolejne decyzje władz, do których, o dziwo Grecy karnie (jak na swoje możliwości) się stosują. Jeśli pomijają obecnie panujące zasady – płacą słone kary. Jeśli do przyjętych reguł się nie stosują – automatycznie pojawiają się kolejne zakazy. Przekonało się o tym do tej pory ponad 200 osób, które aresztowano za naruszenie prawa i kontynuowanie nielegalnej obecnie działalności, m.in. restauracji, tawern, barów, salonów fryzjerskich, kwiaciarni i innych punktów sprzedaży.

Zakaz działalności w czasie pandemii

W Grecji obowiązuje całkowity zakaz działalności: kawiarni, barów, obiektów sportowych, bibliotek, salonów kosmetycznych, punktów usługowych. Nieczynne są muzea i stanowiska archeologiczne. Nie działają kina ani teatry, odwołano też wszystkie imprezy sportowe. Otwarte są jedynie sklepy (z zachowaniem zasad bezpieczeństwa), apteki, piekarnie, cukiernie – ale bez stolików, punkty gastronomiczne oferujące opcję dostawy do domu, prywatne usługi medyczne, stacje paliw, sklepy zoologiczne, warsztaty samochodowe i kioski. Od dziś zostają zamknięte wszystkie całoroczne hotele – zakaz będzie je obowiązywał do końca kwietnia. Wyjątkiem zostaną objęte trzy hotele w Atenach i Salonikach i po jednym hotelu w każdej administracyjnej części Grecji.


Popularny Plac w dzielnicy Nea Smyrni tętni życiem 24h. Teraz pusty.​ Fot. Karolina Markiewicz.

Grecja: granice ochrony

Grecja zamknęła też granice dla wszystkich obywateli spoza Unii Europejskiej, a każda osoba przylatująca do Grecji jest zobowiązana do podjęcia 14-dniowej kwarantanny. Zawieszono promy i loty do Włoch. Komunikacja miejska w Atenach zostaje ograniczona do niezbędnego minimum, zresztą przez wprowadzone środki zapobiegawcze obłożenie w środkach komunikacji miejskiej spadło o połowę.

Każdy, kto może, przechodzi też na pracę zdalną. Pracodawcy,  którzy nie mają takiej możliwości muszą dostosować stanowisko pracy do obowiązujących wymogów bezpieczeństwa. To wyjątkowo trudna sytuacja dla gospodarki. To, czego nie zniszczył kryzys, dobija właśnie koronawirus. Od  początku marca pracę straciło 40 tysięcy osób zatrudnionych w sektorze prywatnym – takich liczb nie było nawet podczas kryzysu. Grecki rząd zapowiedział wsparcie finansowe w wysokości 800 euro dla wszystkich, z którymi rozwiązano umowę z powodu zawieszenia działalności ich przedsiębiorstw. Minister finansów zaznaczył także, że w obecnej sytuacji państwo pokryje koszty ich ubezpieczenia społecznego i składki emerytalne, a zobowiązania podatkowe zostaną zawieszone na okres czterech miesięcy.

Jak Polska walczy ze skutkami gospodarczymi pandemii?»

Menoume Spiti, czyli zostajemy w domu, ale idziemy na plażę

Łatwiej powiedzieć niż wykonać, czyli jak wygląda akcja powstrzymania się od wychodzenia w praktyce.  W Grecji trwa szeroko zakrojona kampania zachęcająca do pozostania w domu. „Menoume Spiti”, czyli „zostajemy w domu” to spoty telewizyjne z udziałem znanych i lubianych, akcje w internecie, billboardy zachęcające do pozostania w domu.  W praktyce łatwiej jednak nałożyć nakładkę na zdjęcie profilowe i wrzucić hasztag niż zostać w domu, gdy za oknem piękna wiosna. W akcję włączył się nawet ulubieniec Greków, Tom Hanks. Miłością do Grecji zaraziła go żona Greczynka, aktor chętnie promuje wszystko, co greckie, a za swoją sympatię do Ellady otrzymał nawet honorowe obywatelstwo.  Na wieść o zdiagnozowaniu wirusa u gwiazdorskiej pary Grecy ruszyli z masowym wsparciem w komentarzach. Tom odpowiedział w koszulce z logo akcji „Menoume Spiti”, co jednak nie powstrzymało amatorów kąpieli słonecznych, którzy tłumnie ruszyli na plaże podczas minionego, upalnego weekendu.


Akcja „Menoume Spiti” w praktyce. Fot. Karolina Markiewicz.

Wypoczynek nad wodą w czasie pandemii

Władze nie czekały na powtórkę z rozrywki i natychmiast podjęły decyzję o zamknięciu obiektów plażowych, przypominając, że jesteśmy w okresie wzmożonej ochrony przed pandemią, a nie na wakacjach. Gdyby nie wprowadzony zakaz przemieszczania, przed nami dopiero byłoby najgorsze - zbliża się 25 marca, kiedy przypada Dzień Niepodległości, a wkrótce Wielkanoc, która jest najważniejszym świętem w Grecji. I bez niej odbył się w ostatnich dniach masowy exodus mieszkańców Aten do swoich stron rodzinnych lub wakacyjnych domów na wyspach, który może grozić rozprzestrzenieniem się wirusa w miejscach, gdzie może nawet nie miałby on szans się pojawić. Dodatkowo w wielu z nich nie ma odpowiedniej infrastruktury medycznej, a tym bardziej przygotowanej na tak ekstremalną sytuację. Lokalne autorytety apelowały o pozostanie w swoich miejscach zamieszkania i potraktowanie sytuacji na poważnie. W efekcie najpierw zakazano podróżowania do miejsc innych niż adres zamieszkania. Ostatecznie wprowadzono całkowity, wspomniany już zakaz przemieszczania. Obowiązuje także zakaz zgromadzeń powyżej 10 osób. Za złamanie restrykcyjnego przepisu czeka kara w wysokości 1 000 euro od osoby.

Blisko 22% populacji Grecji to ludzie po 65 roku życia i przede wszystkim o nich trzeba pomyśleć łamiąc kolejne ustalenia władz.  Przed Grekami i mieszkańcami tego kraju duży sprawdzian dla cierpliwości i test na współdziałanie

Wiara w czasach zarazy

Wiara czyni cuda, a praktyka religijna jest indywidualną sprawą każdego człowieka. Do czasu, gdy jej praktykowanie zaczyna stwarzać zagrożenie dla samych wiernych i ich otoczenia. Debaty o zasadności przyjmowania komunii i zachowaniu stałego porządku mszy nie ominęły także Grecji.  Rozgorzała dyskusje o przyjmowaniu komunii, która w Grecji rozdawana jest z jednej wspólnej łyżeczki. Komunia ma postać ciepłego wina z rozpuszczonym w nim kawałku zakwaszonego chleba. Podawana jest jedną łyżką ze wspólnego kielicha. Prawosławni hierarchowie prześcigali się w argumentach o zbawiennym wpływie komunii na zdrowie, uzdrawiającej mocy sakramentu, a biskup Patry zapewnił w telewizji, że "przez stulecia nigdy nie było takiej sytuacji, by ktoś się czymkolwiek zaraził przyjmując świętą komunię". Racjonalne argumenty w trosce o zdrowie wiernych spotkały się ze strony hierarchów z posądzeniem o bluźnierstwo. Wypracowany kompromis między władzą a kościołem nie zadziałał, więc w obliczu rozprzestrzeniającego się wirusa rząd całkowicie zawiesił nabożeństwa, we wszystkich miejscach kultu, niezależnie od wyznania. Kościoły pozostają otwarte tylko dla indywidualnej modlitwy. Śluby i chrzciny zostają odwołane przez kilka najbliższych tygodni, a pogrzeby będą się odbywać tylko w obecności najbliższej rodziny. Premier Grecji podkreślił, że „ochrona zdrowia publicznego wymaga jasnych decyzji” . Konkretną decyzję podjęli także hierarchowie z Półwyspu Atos, o którym pisałam tutaj»  . Miejsce, które wydaje się być idealnym na kwarantannę i niezagrożonym wirusem, decyzją mnichów pozostaje dla pielgrzymów niedostępne do końca marca. Wszystko w ramach wspólnej walki z niewidzialnym przeciwnikiem.


Zamknięty kościół w Atenach. Fot. Karolina Markiewicz.

Nie wszyscy przestrzegają zakazów

Znaleźli się jednak duchowni, którzy nadal nie przestrzegali zakazu. Choć Kithira, niewielka wyspa należąca do archipelagu Wysp Jońskich wygląda jakby czas się tam zatrzymał, to trudno dać wiarę słowom tamtejszego metropolity, który otworzył kościół wzywając do liturgii bo „nie otrzymał od arcybiskupa pisma w sprawie zakazu”. Świątynia została otwarta, rozdzwoniły się kościelne dzwony, z czego duchowny tłumaczył się już po aresztowaniu na posterunku lokalnej policji. Po postawieniu zarzutów i złożeniu wyjaśnień został warunkowo zwolniony. Zakaz obowiązuje do odwołania. Nie ma zmiłuj.

Zatrzymujemy wirusa – Grecja poczeka

Moim marzeniem zawsze było mieszkanie w Grecji i praca zdalna. Nie sądziłam jednak, że zostanę do niej niejako zmuszona ze względów bezpieczeństwa, a widok na Akropol po pracy zastąpi ekran komputera w czterech ścianach. Nie narzekam, cieszę się tą przymusową kwarantanną, o którą zresztą sami jako pracownicy poprosiliśmy. Tego komfortu nie mają przede wszystkim lekarze i personel medyczny, którzy ryzykują dla nas zdrowie w dosłownym tego słowa znaczeniu. Kilkudziesięciu lekarzy w Grecji zostało pozytywnie zdiagnozowanych na obecność wirusa, a około 300 pracowników personelu medycznego przebywa w domowej izolacji. Prezes krajowego związku pracowników służby zdrowia ostrzega, że jeśli zabraknie masek dla personelu, sytuacja będzie dramatyczna. Miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie, a z dnia na dzień będzie przybywało pozytywnych informacji z greckich szpitali.  Takich jak dobra nowina z Aten, gdzie kilka dni temu kobieta zakażona koronawirusem urodziła zdrowe dziecko. Grecy drugą niedzielę z rzędu, punktualnie o 21.00 wychodzą na balkony i oklaskują pracowników służby zdrowia w ramach podziękowania i dodania otuchy. Potrzeba nam wszystkich lepszych wiadomości.

Przykazanie 11: nie panikuj, plany przełóż

Trudno w obecnej sytuacji myśleć o wakacjach, skoro wszystkie plany, które mieliśmy, anulują się samoistnie z dnia na dzień. Cieszyłam się na koniec marca i odwiedziny przyjaciół z Polski. Odwołane. Kupiłam bilety do Polski na majówkę – pewnie nie polecimy. Ktoś bliski czeka na podjęcie nowej pracy – poczeka nie wiadomo jak długo, bo jak tu zatrudnić nowego pracownika, skoro dotychczasowi przerwali pracę. Cóż, priorytety się zmieniły i trzeba się do nich dostosować bez zbędnego marudzenia. Każdy z nas ma teraz listę planów , którą może wyrzucić do kosza. Wakacyjne wyjazdy? Po przymusowym siedzeniu w domu każdy chce wrócić do codziennych zajęć, a rodzice na myśl o kolejnym urlopie z dziećmi marzą o pracy, nadgodzinach i wrednym szefie!


Teraz pozostaje tylko cierpliwie czekać na czasy, aż greckie plaże - teraz puste - ponownie się zapełnią. Fot. Karolina Markiewicz.

Co z wakacjami w Grecji?

Przeprowadziłam się do Aten, żeby nie musieć już nigdy planować kolejnych greckich wakacji, a po prostu żyć, korzystając z uroków Grecji na co dzień. Większość z nas jednak płaci za ten wakacyjny komfort i planuje go z dużym wyprzedzeniem. Grecja to od lat numer jeden w wakacyjnym rankingu Polaków. Co teraz? Odwoływać czy czekać? Ze swojej skromnej perspektywy, sugeruję stoicki spokój. Poczekajcie, nie odwołujcie, jeśli możecie przełóżcie na później. Nie mamy scenariusza na najbliższe miesiące, choć tak naprawdę nie mamy go nigdy. Ta sytuacja jest po prostu ekstremalna i bardzo obrazowo tę ulotność uświadamia. W social mediach trwa akcja promująca Grecję i… zachowanie spokoju. Zdjęcia kojącego błękitu i greckich plaż okraszone są podpisem „do tego czasu bądź bezpieczny”. Grecja była, jest i będzie. Akropol przetrwał 2 500 lat, trzęsienia ziemi i wojny. Poczeka. Grecja poczeka. Teraz, w ramach zbiorowej odpowiedzialności, walczymy z wirusem. Kiedy to minie, wyczekane wakacje w Grecji będą najlepszą nagrodą po kwarantannie. Na opustoszałe dziś ulice rodem z filmów grozy wróci życie, kawiarnie zapełnią się ludźmi, miasta zaczną znów przypominać te sprzed zakazów. I choć słowa „pandemia” i „panika” pochodzą z języka greckiego, to przy całej sympatii dla greki, nie mogę się doczekać aż znikną z naszego codziennego słownika! Czego sobie i Wam życzę.

Opinie wyrażone w tym tekście są osobistymi poglądami autorki i nie reprezentują oficjalnego stanowiska Rkantor.com.
 

Karolina Markiewicz - w rubryce "hobby" od lat wpisuje Grecję, a grecką pasją zaraża otoczenie od kilkunastu lat. Do szczęścia potrzebuje książki, plaży i morza, więc zamiast rzucić wszystko i jechać w Bieszczady, rzuciła telewizyjne życie i poleciała do ukochanej Grecji :)


Masz pytania do artykułu? Chciałbyś podzielić się z nami swoją opinią? Napisz do naszej Content Marketing Manager, Anny Korzec: anna.korzec@rkantor.com.
 

Wymień waluty po promocyjnym kursie w kantorze internetowym

 
Kursy średnie (bez spreadu) z serwisu Rkantor.com
 
Jak koronawirus wpływa na rynki finansowe? Czytaj codziennie aktualizowany raport»

Tematy:

Euro

Kantor 8:00 - 22:00 (Pon - Pt)
Giełda walutowa 24/7
uwaga Kantor online nie pracuje? Wymień walutę na giełdzie >>