Kantor internetowy »   Newsy »   Kryzys zahamował kurs EUR/USD i złotego. Czy decyzje banków centralnych w tym tygodniu przerwą marazm?  

Kryzys zahamował kurs EUR/USD i złotego. Czy decyzje banków centralnych w tym tygodniu przerwą marazm?

 
| 27.04.2020 11:33


Około 9 bln USD wyparuje ze światowej gospodarki do końca 2021 r. - prognozuje Międzynarodowy Fundusz Walutowy. To tak jakby w tym czasie całkowicie zniknęły gospodarki Niemiec i Japonii. Spowolnienie gospodarcze odbija się też na kursach walut – czy zaplanowane w tym tygodniu posiedzenia banków centralnych będą impulsem do wzrostów?


Ponad 3 mld ludzi na całym świecie zostało zamkniętych w domach lub poddanych innym ograniczeniom z powodu pandemii koronawirusa. Ograniczeń na tak wielką skalę świat nie doświadczył jeszcze nigdy w czasach pokoju. Zjawisko, ochrzczone już przez ekonomistów jako „The Great Lockdown”, będzie miało bardzo poważne konsekwencje dla gospodarki - według MFW czeka nas największe załamanie od czasów Wielkiego Kryzysu z lat 1929-1933. Hamowanie nie ominie również Polski, która w tym roku najpewniej doświadczy pierwszej od 30 lat recesji.

Globalny kryzys 2020. Prognoza 25 mln nowych bezrobotnych jest mocno zaniżona

O 3 proc. spadnie globalny PKB w 2020 r. wobec wzrostu o 2,9 proc. w 2019 r. - prognozuje MFW. By uświadomić sobie skalę problemu, wystarczy przypomnieć, że globalny kryzys gospodarczy po upadku banku Lehman Brothers zabrał… 0,1 proc. PKB w 2009 r.

Te suche liczby oznaczają masowe bankructwa przedsiębiorstw i miliony nowych bezrobotnych. Jeszcze pod koniec marca Międzynarodowa Organizacja Pracy podała, że pandemia spowoduje wzrost liczby bezrobotnych na świecie o 25 mln (według statystyk tej instytucji na koniec 2019 r. było ich 190 mln). Później przyznała, że ten szacunek najpewniej jest mocno zaniżony.

Ekonomiści MFW wskazują, że dochód w przeliczeniu na osobę spadnie w tym roku w 170 krajach. W najgorszej sytuacji są obywatele krajów, których gospodarki w dużej mierze opierają się na turystyce. Pandemia koronawirusa spowodowała, że ten rynek całkowicie zamarł i nawet zniesienie ograniczeń w poruszaniu się nie spowoduje szybkiego odbicia. Np. Hiszpania ma w tym roku odnotować spadek PKB o 8 proc., a Włochy - o 9,1 proc.

Działania banków centralnych w obliczu pandemii

Jeżeli chodzi o największe gospodarki na świecie, uwagę zwraca to, że Chiny mogą w tym roku formalnie uniknąć recesji (wzrost PKB o 1,2 proc.), podczas gdy Amerykanom kryzys zabierze 5,9 proc. PKB (recesja w USA po upadku Lehman Brothers sięgnęła -2,5 proc. w 2009 r.).

Uczestnicy rynków finansowych zdają się wierzyć, że 2021 r. przyniesie dynamiczne odbicie. Mają w tym pomóc m.in. działania antykryzysowe rządów i banków centralnych. Ich przedstawiciele masowo powtarzają hasło „whatever it takes”, które oznacza, że będą drukować tyle pieniędzy, ile potrzeba, by ratować gospodarkę. Jak policzył Polski Instytut Ekonomiczny, już 65 banków centralnych na świecie ruszyło z cięciami stóp procentowych. Z kolei wartość ogłoszonych dotychczas pakietów pomocowych to już 4,8 bln USD.

Chociaż ich ok. 2-krotnie większa skala niż w kryzysie z 2009 r. robi wrażenie, to jednak nie sposób przesądzić o ich skuteczności. Uderzenie koronawirusa w realną gospodarkę na tak wielu frontach (np. opieka zdrowotna, turystyka, przemysł, surowce, finanse) powoduje, że negatywny wpływ na społeczeństwo będziemy zapewne odczuwać jeszcze długo po zakończeniu pandemii.

Posiedzenie FED i Europejskiego Banku Centralnego – co może się zmienić?

Amerykański bank centralny jutro zaczyna swoje dwudniowe posiedzenie. W środę 29 kwietnia o godz. 20:30 odbędzie się konferencja z udziałem Prezesa FED Jerome’a Powella, na której inwestorzy będą wypatrywać sygnałów dotyczących ewentualnych zmian prowadzonej dotychczas polityki, a także opinii, ile zdaniem FED-u będzie trwało spowolnienie. Ankietowani przez Bloomberga ekonomiści są sceptyczni co do tego, że na najbliższym posiedzeniu FED zapadły kluczowe decyzje – stopy procentowe w USA są już najniższe w historii; rozpoczął się też największy w historii program skupu aktywów w USA. Wydaje się, że bankierzy centralni z USA mogą chcieć poczekać na rozwój sytuacji.

Na czwartek 30 kwietnia zaplanowano z kolei posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego. Jego szefowa Christine Lagarde okazywała już zniecierpliwienie co do braku porozumienia ws. sposobu pomocy dla najciężej dotkniętych pandemią państw UE, jednak wobec ostatniego zwiększenia skupu aktywów przez EBC ekonomiści ankietowani przez Bloomberga nie spodziewają się ogłoszenia znaczących decyzji w czwartek. Co może w takim razie „ruszyć” kursem EUR/USD, który w piątek zbliżył się do minimów z marca tego roku (przypomnijmy, że w marcu 2020 EUR/USD znalazło się najniżej od 2017 roku):

Wykres 1. Kurs EUR/USD od 2015 do 27 kwietnia 2020 roku.

Źródło: Stooq.pl.


Dolar zyskuje jako waluta zaliczana do bezpiecznych, poza tym umacniają ją zdecydowane działania polityków i banku centralnego za oceanem. Euro jest w diametralnie różnej sytuacji – wciąż nie może doczekać się wspólnego pakietu pomocowego, a z gospodarki spływają coraz gorsze dane (jak choćby ostatnie PMI). To przeważałoby szalę na korzyść dalszego umocnienia dolara. Co z polskim złotym?

Kryzys gospodarczy w Polsce. Bezrobocie może przekroczyć 10 proc.

Ekonomiści powszechnie przyjmują, że o recesji można mówić wtedy, gdy PKB w kraju spada przez dwa kwartały z rzędu. Główny Urząd Statystyczny opublikuje wstępny szacunek PKB w Polsce za pierwsze trzy miesiące 2020 r. już 15 maja. I chociaż wynik za ten okres zapewne będzie jeszcze na plusie, to kolejne miesiące roku wypadną dla nas fatalnie. Ich skalę poznamy wraz z pierwszymi danymi GUS m.in. o bezrobociu (masowe zwolnienia rozpoczęły się w przedsiębiorstwach już w końcu marca).

Możemy więc założyć, że statystycznie w okres recesji weszliśmy więc w kwietniu. Tąpnięcie będzie z pewnością bardzo znaczące, ale jednocześnie trudne obecnie do oszacowania: Paweł Borys, szef Polskiego Funduszu Rozwoju, powiedział w TVN24, że w drugim kwartale PKB Polski może skurczyć się nawet o 10 proc. To uderzenie, które nawet przy założeniu szybkiego opanowania pandemii będzie miało negatywny wpływ na rezultat całego roku.

Agencje ratingowe: kiedy recesja w Polsce?

Największe agencje ratingowe prognozują, że Polska wpadnie w tym roku w recesję: S&P szacuje spadek PKB w 2020 r. na 2 proc., podobnie jak Moody’s. Łagodniejsza w ocenie jest agencja Fitch, wskazując na spadek PKB o 0,6 proc. Wszyscy dają nadzieję, że po głębokim tąpnięciu nastąpi mocne odbicie w 2021 r. Byłby to zapewne najlepszy ze scenariuszy - coś co teoretycy kryzysów oznaczyliby literą „V”. Problem tych prognoz znów sprowadza się jednak do sporej niepewności. Wszystkie zakładają bowiem, że pandemia zostanie szybko opanowana i np. jesienią nie będziemy musieli zmierzyć się z jej drugą, być może poważniejszą falą.

To, czego można być obecnie pewnym, to dynamiczny wzrost wskaźnika bezrobocia w 2020 r. Ostrożne prognozy wskazują możliwy wzrost liczby bezrobotnych w Polsce o prawie pół miliona z obecnych 920 tys. Oznacza to, że stopa bezrobocia może wzrosnąć z 5,5 proc. w lutym do 10 proc. na koniec 2020 r., choć w negatywnym scenariuszu może być znacznie wyższa. Szerzej na ten temat pisaliśmy tutaj»  

Kryzys 2020. Co z oszczędnościami?

W obliczu tak fatalnych prognoz wiele osób zastanawia się, jak zabezpieczyć swoje budżety domowe przed poważnymi problemami. W pierwszej kolejności warto zadbać o tzw. płynność finansową i mieć zabezpieczone środki na niezbędne wydatki i spłatę rat kredytowych. Wiele osób będzie musiało zapewne ciąć wydatki, skupiając się na dobrach pierwszej potrzeby.

Ci zaś, którzy mają nadwyżki finansowe, zastanawiają się zapewne jak zabezpieczyć oszczędności nie tylko biorąc pod uwagę recesję, lecz także rosnącą, już ponad 4-proc. inflację w Polsce. Problem stał się poważny zwłaszcza po ostatnim cięciu stóp procentowych - średnie oprocentowanie lokat w bankach nie przekracza obecnie 2 proc., co w zestawieniu ze wskaźnikiem inflacji oznacza realne straty.

Nic dziwnego, że z miesiąca na miesiąc rośnie popularność obligacji skarbowych. Zwłaszcza tych długoterminowych, w których zyski składają się z inflacji powiększonej o określoną marżę. Tylko w pierwszym kwartale Polacy wydali na obligacje skarbowe ponad 7 mld zł, ponad dwa razy więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Co jednak ciekawe, w marcu inwestorzy indywidualni zaczęli masowo zakładać nowe rachunki maklerskie. Widać więc, że część osób postanowiła potraktować marcową wyprzedaż na giełdzie jako doskonały pretekst do zakupów akcji spółek
w „promocyjnych” cenach. Warto jednak pamiętać, że zmienność na giełdzie jest obecnie bardzo duża, a to - zwłaszcza w obliczu niepewności - może przynieść inwestorom straty. Powinni o tym pamiętać zwłaszcza ci mniej doświadczeni uczestnicy rynku, będący przekonani o początku hossy i oczekujący szybkich zysków na rynku kapitałowym.
 
Wykres 2. Indeks WIG na GPW – od marca wzrósł już o 20 proc.

Źródło: GPW.


Sporą zmiennością wykazuje się też rynek walutowy i surowcowy. Obecny kryzys wywołał ucieczkę inwestorów do tzw. bezpiecznych przystani - wśród surowców to złoto (wzrost o 30 proc. r/r, wyrażone w dolarze), zaś wśród walut - dolar, frank szwajcarski oraz euro.
O tym, ile można było już zarobić na osłabieniu złotego w czasie pandemii pisaliśmy niedawno w artykule Kurs euro w 2020 r. Czy warto wymieniać euro w czasie pandemii?»

Euro kosztuje obecnie ok. 4,52 zł, dolar - ok. 4,17 zł, a frank szwajcarski - ok. 4,29 zł. Można założyć, że dopóki pandemia będzie się rozwijać, złoty nie będzie miał szans na wyraźniejsze umocnienie.
 
Wykres 3. Kurs USD/PLN vs. EUR/PLN i CHF/PLN. Od początku 2020 r. złoty osłabił się do głównych walut o prawie 10 proc.

Źródło: Stooq.pl.

Szukając odpowiedniego miejsca do lokowania oszczędności warto pamiętać o dwóch sprawach: po pierwsze - ryzyko (jego poziom w przypadku np. akcji jest teraz zdecydowanie wyższy niż w spokojniejszych czasach), a po drugie - płynność (trzeba pamiętać o tym, że inwestowane środki w trudnym momencie mogą nam być potrzebne. To oznacza, że będzie trzeba szybko sprzedać zakupione obligacje, akcje, waluty czy złoto).

Kryzys 2020. Co z cenami mieszkań?

Pandemia koronawirusa uderzyła w gospodarkę w momencie, gdy rynek mieszkaniowy w Polsce był bardzo rozgrzany. Tylko w 2019 r. do użytkowania oddano ponad 207 tys. mieszkań, najwięcej od 1989 r. i jednocześnie 12 proc. więcej niż rok wcześniej. Jednocześnie urzędy wydały pozwolenia na budowę kolejnych 268,5 tys. Banki udzieliły ponad 225 tys. nowych kredytów hipotecznych, czyli o 6 proc. więcej niż w 2018 r. (raport AMRON SARFiN). Mieszkaniowej gorączce towarzyszył zwykle kilkunastoprocentowy wzrost cen r/r. Inwestorzy w dużej mierze kupowali mieszkania już nie na własne potrzeby, ale pod wynajem, licząc na wyższe zyski niż z lokat bankowych. 

Obecnie kluczowe dla tysięcy takich inwestorów pytanie brzmi: czy rynek nieruchomości może się załamać? Wiele wskazuje na to, że w kolejnych miesiącach będziemy obserwować przynajmniej wyhamowanie wzrostu cen mieszkań. Przemawia za tym prosty argument: nowe lub kolejne mieszkanie nie jest dobrem pierwszej potrzeby, więc kupujący będą wstrzymywać się z decyzjami do czasu, aż nabiorą przekonania, że gospodarka wraca na ścieżkę wzrostu. Po drugie - z banków już płyną doniesienia o przykręcaniu kredytowego kurka, np. poprzez zwiększenie wymaganego poziomu wkładu własnego. Warto również zwrócić uwagę, że niektórzy deweloperzy notowani na GPW wstrzymali się z wypłatą inwestorom dywidendy z zysków osiągniętych w 2019 r. To kolejny dowód na rosnący niepokój w branży.

Rynek mieszkaniowy znalazł się więc w bardzo niepewnym położeniu - w negatywnym scenariuszu rozwoju pandemii mogłoby nawet pojawić się zagrożenie opóźnień trwających obecnie inwestycji, np. z powodu braków kadrowych.

„Dopiero podczas odpływu widać…”

Kryzys 2020 r. z pewnością przyniesie wiele zawirowań w globalnej gospodarce - od rodzinnych budżetów, przez małe biznesy, wielkie przedsiębiorstwa, po finanse całych państw. Ci, którzy w lepszych czasach nie przygotowali się na załamanie, zrozumieją zapewne słowa legendarnego inwestora Warrena Buffetta. Ten zwykł mawiać, że „dopiero podczas odpływu widać, kto pływał bez majtek”.

Masz pytania do tego artykułu? A może chciałbyś/chciałabyś podzielić się swoją opinią na jego temat? Napisz do autorki: anna.korzec@rkantor.com.

 

Wymień waluty po promocyjnym kursie w kantorze internetowym

 
Kursy średnie (bez spreadu) z serwisu Rkantor.com
 

Tematy:

Euro

Dolar

Kantor 8:00 - 22:00 (Pon - Pt)
Giełda walutowa 24/7
uwaga Kantor online nie pracuje? Wymień walutę na giełdzie >>