Kantor internetowy »   Newsy »   Odbicie na rynku ropy naftowej. Czy to już koniec spadków?  

Odbicie na rynku ropy naftowej. Czy to już koniec spadków?

 
| 28.06.2019 14:01




O około 8 proc. wzrosła cena ropy naftowej od momentu ataku na dwa amerykańskie tankowce w Zatoce Omańskiej. Jednak eskalacja napięcia między USA a Iranem to tylko jeden z czynników, które mają obecnie wpływ na cenę surowca. Kluczowe okaże się spotkanie przedstawicieli krajów z grupy OPEC+.

Już samo wyznaczenie terminu spotkania ministrów z kartelu państw wydobywających i eksportujących ropę naftową stwarzało w ostatnich tygodniach nie lada problemy. Ostatecznie zapadła decyzja, że zostanie ono zorganizowane 1-2 lipca w Wiedniu, a więc później niż pierwotnie zakładany termin 25-26 czerwca.

Kłopoty z wyznaczeniem daty spotkania wzięły się m.in. z tego, że w tym tygodniu prezydent USA ma rozmawiać z przywódcą Chin Xi Jinpingiem - a to właśnie relacje między nimi mają ostatnio decydujący wpływ na notowania „czarnego złota” na rynku.

Jaką decyzję podejmą państwa rozdające karty na rynku ropy naftowej?

Wygląda więc na to, że przedstawiciele OPEC oraz ich sojusznicy woleli poczekać na doniesienia po zaplanowanym na 28-29 czerwca szczycie G20 w Japonii, podczas którego ma dojść do spotkania liderów USA i Chin. Mają bowiem na uwadze, że spowolnienie w gospodarce spowodowane wojną handlową między tymi państwami ma realny wpływ na zapotrzebowanie na ropę naftową.

W efekcie każdy sygnał sugerujący, że konflikt zmierza ku końcowi, to argument za wzrostem notowań surowca. I na odwrót - przedłużająca się wojna handlowa będzie wzmacniać presję na spadek cen ropy naftowej na giełdach.
 

OPEC+ - tym mianem określa się grupę państw-członków kartelu OPEC, poszerzoną o kraje, które chociaż nie należą do OPEC, to mają wpływ na rynek ropy naftowej. To np. Rosja czy Kazachstan. 14 państw-członków OPEC kontroluje 35 proc. globalnej podaży surowca i około 80 proc. jego rezerw. OPEC+ to już 55 proc. globalnej podaży i 90 proc. rezerw. Członkowie grupy OPEC+ decydują m.in. o ograniczeniach wydobycia surowca, wpływając w ten sposób na jego cenę.


Tak wygląda polityczno-gospodarcze tło najbliższego spotkania grupy OPEC+. Ministrowie będą dyskutować o możliwościach przedłużenia ostatniego porozumienia, w ramach którego zgodzili się na obniżenie wydobycia - zostało ono zawarte w grudniu 2018 r. i na jego mocy państwa OPEC zgodziły się na cięcie produkcji o 800 tys. baryłek dziennie, a pozostali - o 400 tys. baryłek dziennie. Te kwoty zostały następnie podzielone pomiędzy poszczególne państwa. W efekcie kurs ropy naftowej poszedł w górę, spełniając cel autorów porozumienia - od dołka z grudnia 2018 r. do szczytu w kwietniu 2019 r. kurs ropy naftowej (Brent) zyskał ponad 40 proc., sięgając poziomu 74 dolarów za baryłkę.

Od tamtej pory kurs jednak systematycznie spada - w pierwszej połowie czerwca był już o jedną piątą niższy od wiosennego maksimum i dopiero kolejne dni przyniosły odbicie.

Wykres 1. Notowania ropy naftowej (Brent) w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

Źródło: Stooq.pl

 
Teraz kluczowe dla obecnych na rynku ropy naftowej inwestorów pytanie brzmi: czy przedstawiciele państw OPEC+ zdecydują się na utrzymanie obniżonego wydobycia, czy też złagodzą nieco politykę w tym zakresie. Jak doniosła niedawno agencja Reuters, jeden ze scenariuszy na lipcowe spotkanie zakłada zmniejszenie całkowitej redukcji z 1,2 mln do 900 tys. baryłek dziennie. Taka decyzja teoretycznie mogłaby wpłynąć na spadek ceny ropy naftowej. Od czego zależą ceny ropy? Czytaj więcej»

Napięcia na Bliskim Wschodzie sprzyjają wzrostowi cen ropy naftowej

Czynnikiem, który - jak mogłoby się wydawać - powinien wywołać wyraźny skok notowań ropy naftowej, jest ostatni wzrost napięcia na Bliskim Wschodzie. Spowodowały go tarcia pomiędzy USA a Iranem. Ostatnia odsłona tego konfliktu to doniesienia dziennika „The New York Times” - w ubiegły piątek gazeta podała, że prezydent Donald Trump - który już wcześniej zwiększył liczbę żołnierzy w tym regionie - zatwierdził atak na obiekty militarne w Iranie. Gdy amerykańskie samoloty były już w powietrzu, w ostatniej chwili miał odwołać swoją decyzję.

Bez względu na to, czy sensacyjne doniesienia są zgodne z prawdą, wyraźnie widać, że od początku czerwca rośnie ryzyko militarnej konfrontacji na Bliskim Wschodzie. Najpierw Irańczycy zostali oskarżeni o ataki na amerykańskie tankowce. Później irańskie wojsko zestrzeliło amerykańskiego drona zwiadowczego - sami Irańczycy przekonują, że maszyna wleciała w przestrzeń powietrzną Iranu. Amerykanie zaś zaprzeczają twierdząc, że dron znajdował się nad wodami międzynarodowymi. To zdarzenie spowodowało chwilowy, wyraźny skok notowań ropy naftowej - nawet o ponad 5 proc.

Sankcje gospodarcze w konflikcie na linii USA - Iran


Ostatnie wydarzenia w rejonie Zatoki Omańskiej i Cieśniny Ormuz (przez którą odbywa się transport około 1/3 globalnej produkcji surowca m.in. z Arabii Saudyjskiej) to zapewne nie koniec gry prowadzonej pomiędzy USA a Iranem. W tle najnowszej odsłony tego sporu są sankcje gospodarcze (dotyczące m.in. ropy naftowej), które przed rokiem Donald Trump nałożył na Iran - w efekcie możemy zaobserwować wyraźny spadek produkcji surowca przez Iran: jeszcze w czerwcu ubiegłego roku przekraczała ona 3,8 mln. baryłek dziennie. Obecnie to około 2,3 mln. baryłek dziennie, a prognozy wskazują na dalsze spadki.

Wcześniej prezydent USA ogłosił, że Amerykanie wycofują się z porozumienia nuklearnego z Iranem, które zostało osiągnięte jeszcze w 2015 r. Według niego nie przyniosło ono żadnych korzyści, a do tego zarzucił Iranowi łamanie jego zapisów.
 

Wymień dolara po promocyjnym kursie w kantorze internetowym

 
Kursy średnie (bez spreadu) z serwisu Rkantor.com


Czy istnieje zależność między ceną ropy a kursami walut surowcowych?»

Rosja gra o zwiększenie udziałów w globalnym rynku ropy naftowej. To może oznaczać brak zgody na ograniczenie wydobycia

Przyglądając się zmianom na rynku ropy naftowej w ostatnich miesiącach, nie sposób nie wspomnieć o kolejnym, bardzo istotnym graczu, czyli Rosji. Z wynikiem prawie 11 mln baryłek dziennie Rosja wróciła niedawno na drugie miejsce na świecie pod względem wydobycia, tuż za USA. I o ile przed lipcowym szczytem OPEC+ większość jego bliskowschodnich uczestników będzie zapewne opowiadać się za przedłużeniem ograniczeń w produkcji surowca, by zapobiec spadkowi cen, o tyle stanowisko Rosji wciąż pozostaje zagadką.

Rosjanie walczą bowiem o zwiększenie udziału w globalnym rynku ropy naftowej. A skoro tak, to jej cena może pozostawać dla nich na drugim miejscu. Nie są też bardzo zdesperowani w kwestii notowań surowca, bo założenia budżetowe Rosji są oparte o kurs ropy naftowej na poziomie 40 dolarów za baryłkę. W stosunku do obecnych cen Rosjanie wciąż mają więc spory zapas do spadków. Może się więc okazać, że Rosja będzie chciała wykorzystać korzystny dla siebie moment, by zwiększyć udział w sprzedaży surowca. Zasugerował to ostatnio wicepremier Rosji, Anton Siluanov. Wskazał jednocześnie, że widzi zarówno argumenty „za”, jak i „przeciw” przedłużenia porozumienia o ograniczeniu wydobycia.

Jak donosi Reuters, podczas konferencji w Kazachstanie pod koniec maja Anton Siluanov powiedział, że stabilność i przewidywalność cen ropy naftowej jest oczywiście potrzebna. Jednocześnie widzi on jednak, że wszelkie umowy z OPEC powodują, iż „nasi amerykańscy partnerzy zwiększają wydobycie ropy z łupków i zdobywają nowe rynki”.

Te słowa mogą zatem wskazywać na to, że Rosja będzie zdecydowanie grać na pozyskanie większych udziałów w sprzedaży surowca, nawet kosztem jego niższych cen na rynku.

Sprawdź kurs rubla w kantorze internetowym Rkantor.com»

Amerykanie wychodzą na prowadzenie w wydobyciu ropy naftowej

Zaangażowanie Rosji w wyścig z USA w produkcji i sprzedaży ropy naftowej nie dziwi, gdy uświadomimy sobie, że do przejęcia są udziały w rynku po spadku znaczenia Iranu oraz pogrążonej w kryzysie gospodarczym Wenezueli.

Już w 2020 r. po raz pierwszy w historii to USA, a nie Arabia Saudyjska, zostaną liderem w globalnej sprzedaży ropy naftowej oraz produktów ropopochodnych - tak przynajmniej twierdzą analitycy agencji badawczej Rystad Energy. Już teraz USA wydobywają najwięcej ropy naftowej na świecie, głównie za sprawą dynamicznego rozwoju przemysłu łupkowego.

Warto zauważyć, że do tak dynamicznego wzrostu znaczenia Amerykanów na rynku „czarnego złota” przyczyniła się uchwała Kongresu z końca 2015 r. Wtedy politycy podjęli historyczną decyzję i po 40 latach embarga zezwolili na sprzedaż amerykańskiej ropy naftowej za granicę - była to decyzja po myśli przede wszystkim Republikanów. Przed laty zakaz eksportu surowca z USA został wprowadzony w obawie przed wstrzymaniem dostaw przez państwa z grupy OPEC. FED między inwestorami a prezydentem. Rynek przygotowuje się na kryzys?»

Międzynarodowa Agencja Energii: USA prześcigną Rosję?

Na wyraźny wzrost znaczenia amerykańskiego przemysłu na globalnym rynku naftowym wskazują też prognozy Międzynarodowej Agencji Energii (IEA). Według nich już w 2024 r. USA prześcigną Rosję w całkowitej wartości eksportu ropy naftowej - sprzedaż za granicę sięgnie 8,9 mln baryłek dziennie wobec 8,5 mln baryłek dziennie płynących z Rosji. Przed Amerykanami będą tylko Saudyjczycy z prognozowaną wartością eksportu surowca na poziomie 9,5 mln baryłek dziennie.

Jeżeli zaś chodzi o prognozy IEA na zapotrzebowanie na ropę naftową, chociaż w Chinach będzie widoczny spadek popytu, to coraz większego znaczenia będą nabierać Indie. Tym sposobem popyt na ropę naftową w Chinach i Indiach w 2024 r. ma się zrównać.

Chcesz być na bieżąco z informacjami z rynku? Śledź Newsy Rkantor.com»


Tematy:

Ceny

Kantor 8:00 - 22:00 (Pon - Pt)
Giełda walutowa 24/7
uwaga Kantor online nie pracuje? Wymień walutę na giełdzie >>