Kantor internetowy »   Newsy »   Podróż do Salwadoru – jechać czy nie? Na co uważać? [relacja]  

Podróż do Salwadoru – jechać czy nie? Na co uważać? [relacja]

 
| 17.05.2019 18:03

Salwador to najmniejsze państwo w Ameryce Środkowej. Mało się o nim słyszy w przekazach medialnych, a wielu turystów (a nawet podróżników) omija ten kraj ze względu na jego złą reputację. Podczas naszej podróży dookoła świata również zastanawialiśmy się, czy nie zrezygnować ze zwiedzania Salwadoru, jednak zdecydowaliśmy się zaryzykować. Czy było warto?

Dużo czytaliśmy o przemocy, kartelach narkotykowych i napadach na turystów, jakich można doświadczyć w Salwadorze, jednak żaden ze spotkanych przez nas obcokrajowców nie był w stanie potwierdzić ani jednej z tych opowieści. Wszyscy zdecydowali się jednak kupić bilet na samolot i przelecieć nad Salwadorem i Hondurasem, udając się bezpośrednio do Gwatemali.

Kierowani naszą podróżniczą ciekawością zdecydowaliśmy się na odwiedzenie zarówno Salwadoru, jak i Hondurasu. Uważam, że była to jedna z najlepszych decyzji, jakie podjęliśmy podczas naszej podróży.

Jak Salwadorczycy przyjmują turystów?

Jeszcze w żadnym innych kraju nie wywołaliśmy takiego poruszenia. Owszem, w Indonezji wszyscy robili sobie z nami zdjęcia, ale tu każdej interakcji towarzyszyła najszczersza radość. Ludzie zatrzymywali nas na ulicy, na skrzyżowaniach, w supermarketach, na placu głównym i podczas festiwalu. Chcieli po prostu powiedzieć „Hello”, zapytać, czy nie potrzebujemy pomocy w odnalezieniu kierunku na mapie lub z ciekawości pytali, co robimy w Salwadorze. Kilkakrotnie zdarzyło się, że ktoś zatrzymał nas na środku drogi lub między alejkami w sklepie i przedstawił się jako tutejszy nauczyciel języka angielskiego, który po prostu chciał z nami porozmawiać. Podczas festiwalu w centrum małej miejscowości Alegria lokalna stacja telewizja i spora liczba mieszkańców skupiły się głównie na mnie, tańczącej pod sceną do muzyki granej przez lokalny zespół folklorystyczny.
Podczas naszego trzytygodniowego pobytu w Salwadorze spotkaliśmy dosłownie kilku innych turystów. Dla porównania, po przekroczeniu granicy z Gwatemalą, w ciągu kilku pierwszych minut w miejscowości Antiqua spotkaliśmy ich kilkuset.

Salwadorska kuchnia – wyjątek wśród latynoamerykańskich potraw

Oprócz typowych latynoamerykańskich potraw, których można spróbować w Ameryce Południowej i Centralnej (główne składniki: kukurydza, fasola, ryż i mięso), Salwador zaskoczył nas też nowymi smakami.
 

Koniecznie spróbuj:

  • pupusas, czyli małe placuszki z masy kukurydzianej lub ryżowej nadziewane sycącym serem, fasolą, mięsem lub jadalnym kwiatem loroco. Pupusas są sprzedawane na sztuki praktycznie na każdym rogu, w sklepikach zwanych Pupuseria lub na targach. Jeden placuszek kosztuje przeważnie od 30 do 80 centów. Wszystkie są świeżo przygotowywane na miejscu, tuż po złożeniu zamówienia. Najczęściej serwowane z ostrym sosem i surówką z marynowanych warzyw curtido. Curtido zawsze znajduje się na stołach w ogromnych słoikach, z których każdy nabiera sobie na talerz pożądaną ilość.

Pupusas - typowe salwadorskie danie.
  • tamales, czyli latynoamerykańskie gołąbki 😉 To specjalne nadzienie ze zmielonej kukurydzy, zawinięte w liście kukurydzy lub banana i przygotowywane na parze, a następnie gotowane. Tamales mogą być serwowane zarówno na słono, jak i na słodko. Można je jeść na obiad, śniadanie, kolację, a także jako przekąskę. Najbardziej popularne są tamales z mięsem z kurczaka i ziemniakami (tamales de pollo), z fasolą (tamales pisques), a także mniejsze wersje „na drogę”, czyli ticucos.
     
  • yuca, czyli maniok, był jednym z naszych ulubionych przekąsek. Serwuje się go najczęściej smażonego na głębokim oleju lub gotowany jak ziemniaki. Yuca frita to nic innego, jak frytki z manioku, które można kupić prawie wszędzie. Często są również podawane z curtido i posypywane mięsem (chicharron).
     
  • jajecznica z kwiatami Izote została nam polecona przez Amy, gospodynię, u której spaliśmy w Santa Ana, jako śniadaniowy przysmak.
     
  • horchata to bardzo popularny napój przygotowany z mleka roślinnego z korzennymi przyprawami i cynamonem. Podawany mocno schłodzony, z lodem, jest idealny na upalne dni. 
     
  • jamaica to sok/kompot z hibiskusa. Jest przepyszny, bardzo słodki. Serwuje się go mocno schłodzonego.
Warto też spróbować słynnych kanapek panes rellenos, zup, ryb i owoców morza na wybrzeżu Pacyfiku. Wielbicielom mięsa polecam carne guisada, lomo entomatado, carne asada, pasteles de carne czy serwowany na Święta Bożego Narodzenia pavo salvadoreño.


Sylwia kupuje pieczywo od ulicznej sprzedawczyni w Alegria​.

Co zjesz za 5 dolarów w różnych zakątkach świata? Czytaj tutaj»​​

Co warto zobaczyć w Salwadorze?

Kolonialne miasta, parki narodowe, wspinaczka na wulkany, podziwianie prekolumbijskich ruin i wypoczynek na piaszczystych plażach – w trakcie naszego trzytygodniowego pobytu w Salwadorze nie mogliśmy się nudzić!

Miejsca, które szczególnie polecamy, to:

El Cuco - czarne plaże i szybkie przypływy

El Cuco to mała miejscowość położona nad Oceanem Spokojnym. Słynie z pięknych plaż pokrytych czarnym piaskiem. Koniecznie warto wybrać się na plaże El Esteron, Las Flores oraz Intipuca. Będąc w El Cuco, można zrelaksować się popijając wodę ze świeżo ściętego kokosa i zajadając się pysznymi owocami morza i rybami. Uważaj jednak na silne przypływy - stan wody podnosi się tu bardzo szybko. Przez naszą nieuwagę, o mały włos nie zostalibyśmy odcięci przez szybko podnoszący się poziom wody, kiedy odpoczywaliśmy na jednej z plaż.


Czarna plaża w El Cuco.

Jak odpoczywa się na pięknych plażach w Sri Lance? Przekonał się o tym jeden z naszych pracowników - czytaj więcej»​​

Alegria - nie tylko plantacje kawy

Przyjechaliśmy tu w czasie, gdy odbywał się lokalny festyn z okazji 1 maja. To małe miasteczko jest pełne przesympatycznych mieszkańców, ale podczas świętowania to my staliśmy się jego największą atrakcją. W okolicy znajdują się plantacje kawy, a warto wiedzieć, że Salwador do czasu wojny domowej był imperium kawowym. Eksport tego czarnego złota był głównym źródłem dochodu w państwie. Na początku lat 30. ubiegłego wieku kryzys na rynku światowym spowodował spadek cen kawy, a co za tym idzie, początek końca imperium kawowego.  W stolicy kraju, San Salwador, wciąż można podziwiać piękne wille wybudowane przez rodziny plantatorów kawy. Większość z nich jest obecnie wykorzystywana jako budynki publiczne.

Dlaczego Salwadorczycy nie kąpią się w pięknym jeziorze?

Niedaleko Alegrii znajduje się jezioro zwane Szmaragdem Ameryki Centralnej, czyli Laguna de Alegria. Można w nim pływać, jednak nie zobaczysz mieszkańców kąpiących się w szmaragdowej wodzie. Miejscowa legenda głosi, że na jego dnie żyją syreny, które zwabiają mężczyzn na pewną śmierć.


Szmaragdowe wody Laguny de Alegria.

W jeziorze znajduje się dużo siarki, która wydziela specyficzny zapach, oraz glinka, która jest wykorzystywana do celów medycznych i kosmetycznych - wybierając się nad jezioro, warto zabrać więc ze sobą pojemnik na tę dobroczynną substancję. Można ją później wykorzystać jako maseczkę na twarz, oczywiście pod warunkiem, że jest się w stanie znieść zapach siarki. Nad brzegami szmaragdowego jeziora poznaliśmy rodzinę Salwadorczyków. Po krótkiej rozmowie okazało się, że jeden z mężczyzn studiował w młodości w Niemczech, więc zaczęliśmy rozmawiać po niemiecku – oni nie znali angielskiego, a nasz hiszpański jest bardzo podstawowy. Cała rodzina szybko zaproponowała, że podwiezie nas z powrotem do miasta lub zabierze nas ze sobą do restauracji i punktu widokowego. Dzień zakończyliśmy razem, oglądając zachód słońca i sącząc świeżą kawę na tarasie restauracji. Część osób wracała do San Salwadoru, dlatego zaoferowali nam oni przejazd i nocleg u nich w domu, jednak nasz plan podróży był trochę inny – nie chcieliśmy ominąć kolejnego przystanku, jakim miało być Suchitoto. Odwieźli nas więc do naszego hotelu w miasteczku – rozstaliśmy się jak starzy przyjaciele.

Suchitoto - wycieczka nad wodospad... z policją

Suchitoto to małe kolonialne miasteczko położone nad zalewem – Jeziorem Suchitlan, które powstało podczas budowy elektrowni wodnej i zapory. Niedaleko Suchitoto znajduje się też przepiękny wodospad, który powstał z kilkuset bloków skalnych. Widok jest zachwycający nie tylko w porze deszczowej, lecz także podczas pory suchej, kiedy kamienie są bardziej widoczne. Codziennie o godzinie 15 wyrusza stąd zorganizowana wyprawa nad wodospad. Policja w miasteczku organizuje wycieczkę pod swoją eskortą, ponieważ zdarzało się, że turyści, którzy wybierali się tam samodzielnie, byli okradani po drodze. Dzień, który wybraliśmy na odwiedzenie wodospadu, był bardzo upalny, dlatego policjanci zaoferowali, że na miejsce pojedziemy ich samochodami. Cała wycieczka trwała kilka godzin, policjanci mówili po angielsku i opowiedzieli nam nie tylko o wodospadzie, lecz także o samym Suchitoto oraz życiu w Salwadorze.


Wyschnięty wodospad w Suchitoto.

To kolonialne miasteczko jest bardzo spokojne i łatwo się tu zrelaksować. Najmilej spędzało się nam tam czas popijając kawę i obserwując przechodniów, siedząc w jednej z kawiarni na rynku głównym. Na terenie całego placu jest dostępne darmowe WiFi!


Kolonialne centrum Suchitoto.

Jakie miejsca w Ameryce Łacińskiej warto odwiedzić? Polecamy kolejną relację z podróży autorstwa Sylwii i Filipa Fengler»​

San Salwador - mało popularna stolica. Czy słusznie?

Stolica Salwadoru, tak jak stolice innych państw w Ameryce Centralnej, nie cieszy się dużą popularnością i nie ma zbyt dobrej opinii wśród obcokrajowców. W San Salwadorze nie ma również zbyt wielu atrakcji turystycznych – jest to rezultat licznych trzęsień ziemi oraz wojny domowej. My zdecydowaliśmy się na zwiedzanie miasta razem z lokalnym przewodnikiem z Free Walking Tours, Stefani. Promują oni także akcję #DoNotSkipElSalvador i próbują zachęcić turystów do odwiedzania ich kraju. Jest to świetna okazja, nie tylko żeby zobaczyć miasto oczami osoby, która w nim mieszka, ale także poznać lokalną historię oraz miejsca, które są zazwyczaj niedostępne dla turystów. To w San Salwadorze bliżej poznaliśmy burzliwą historię kraju, odwiedziliśmy kilka muzeów oraz galerii sztuki i dowiedzieliśmy się więcej o czasie największej świetności Salwadoru, kiedy był on imperium kawowym.


Katedra w centrum San Salwador.


Katedra w centrum San Salwador.

San Salwador to także idealna baza wypadowa nad jezioro de Ilopanga oraz na wyprawy na wulkan San Salwador, u podnóża którego została wybudowana stolica kraju. My z samego rana wybraliśmy się, by wspiąć się na wulkan zwany też El Boquerón i obeszliśmy jego krater.


Ścieżka prowadząca dookoła krateru wulkanu San Salwador.

Na szczycie znajduje się kilka punktów widokowych, restauracje oraz kilkukilometrowa trasa dookoła krateru. Niestety na miejscu okazało się, że restauracje znajdujące się na górze są otwarte tylko w weekend, więc do stolicy wróciliśmy głodni. Przy dobrych warunkach pogodowych można podziwiać piękną panoramę, a widoczność sięga nawet do 40 kilometrów. W drodze powrotnej nie czekaliśmy na autobus, a złapaliśmy okazję i podjechaliśmy na przystanek pick-upem.


Powrót do miasta na tyle pick-upa.

Santa Ana - relaks i nocleg w typowym salwadorskim domu

To drugie co do wielkości miasto w Salwadorze ma swój kolonialny urok i jest idealną bazą wypadową do zwiedzania zachodniej części kraju. To stąd najlepiej wybrać się, by zobaczyć zabytki archeologiczne jak Tazumal, Casa Blanca, Joya de Ceren czy San Andres, wspiąć się na wulkan Santa Ana lub Izalco, odwiedzić jezioro Coatepeque, Cerro Verde, Park Narodowy El Imposible czy przejechać słynną Rutas de Floras.


Jezioro Coatepeque.


Sylwia podczas wizyty w Parku Archeologicznym Tazumal.


W Santa Ana spędziliśmy kilka dodatkowych dni, ponieważ było to idealne miejsce na odpoczynek i naładowanie baterii. Zdecydowaliśmy się wynająć pokój u tutejszej rodziny i było to naprawdę jedno z najlepszych doświadczeń w Salwadorze. Spaliśmy troszkę dalej od centrum, ale w tradycyjnym domu (Casa Blanca Tu Casa), gdzie właścicielka Amy codziennie przygotowywała nam przepyszne śniadania, służyła radą i pomocą oraz dzieliła się z nami swoim doświadczeniem i opowiadała o życiu w Salwadorze. Dzięki jej radom udało nam się nie tylko sporo zwiedzić; mogliśmy też bliżej poznać kulturę i zwyczaje tego kraju. Spróbowaliśmy również wielu ciekawych potraw, które Amy przygotowała dla nas i swojej rodziny lub poleciła nam spróbować.

Zastanawiasz się nad podróżą do Tajlandii? Sprawdź, co zaskoczyło tam Sylwię i Philipa»

Mieszkanie w typowym salwadorskim domu miało dodatkowe plusy – mogliśmy korzystać z kuchni. Z okazji Salwadorskiego Dnia Matki (w Salwadorze święto to przypada 10 maja) przygotowałam pierogi, którymi podzieliliśmy się z naszymi gospodarzami w ramach naszej wymiany kulturalno – kulinarnej 😉


Pierogarnia „U Sylwii” :)

Na rynku głównym poznaliśmy sprzedawcę lodów, który kolekcjonował monety z całego świata. Bardzo ucieszyło go 10 polskich groszy, które znalazłam w portfelu i przyniosłam mu następnego dnia. Już po naszej pierwszej wizycie witał nas z daleka szerokim uśmiechem i większą porcją orzeźwiających smakołyków.

Sylwia i Philip Fengler – polsko-niemiecka para, która postanowiła wyruszyć w roczną podróż poślubną dookoła świata. Oboje zostawili pracę w Monachium i ze średniej wielkości plecakami wyruszyli na poszukiwanie przygód. Zaczęli od Peru, bo w Ameryce Południowej zakochali się już podczas wyprawy, którą zorganizowali kilka lat wcześniej. Później przyszedł czas na Azję i… kolejne kontynenty, o których jeszcze Wam opowiemy :) Sylwia i Philip stawiają na spontaniczne podróże, których plan tworzy się „na bieżąco”. Jeśli mieliby wybierać, są raczej fanami dzikiej przyrody niż wielkich miast, jednak podczas każdej podróży starają się jak najlepiej poznać kulturę i mieszkańców odwiedzanego regionu. Podróżują według zasady „Nie byliśmy wszędzie, ale to miejsce jest na naszej liście” :)

Nasza relacja z Salwadoru zachęciła cię do wyjazdu do tego państwa? Koniecznie odwiedź stronę Rkantor.com w poniedziałek 23 maja - opublikujemy wtedy artykuł o 5 rzeczach, o których musisz wiedzieć przed wyjazdem do Salwadoru. To prawdziwy niezbędnik dla każdego, kto wybiera się do tego kraju. Masz jakieś uwagi lub pytania do artykułu? Napisz do naszego PR&Content Marketing Managera, Anny Korzec: anna.korzec@rkantor.com.



Tematy:

Waluty

Kantor 8:00 - 22:00 (Pon - Pt)
Giełda walutowa 24/7
uwaga Kantor online nie pracuje? Wymień walutę na giełdzie >>