Kantor internetowy »   Newsy »   Rajd Mikołaja i payrolle – czy szykują się straty na złotym w piątek? Jakich „prezentów” możemy spodziewać się do końca roku?  

Rajd Mikołaja i payrolle – czy szykują się straty na złotym w piątek? Jakich „prezentów” możemy spodziewać się do końca roku?

 
| 02.12.2019 11:20



W ciągu ostatnich kilku lat grudzień przynosił zwykle umocnienie złotego wobec głównych walut. W tym roku taki scenariusz może być trudny do zrealizowania - polskiej walucie nie sprzyjają doniesienia z rodzimej gospodarki. Jednak wpływ na notowania będą miały również dane z rynku pracy w USA oraz wyniki najbliższych wyborów w Wielkiej Brytanii. Początek grudnia to też czas, kiedy na rynkach może występować zjawisko zwane rajdem Mikołaja.

Dolar umocnił się w listopadzie o ponad 2 proc. wobec złotego, kończąc miesiąc z ceną powyżej 3,90 zł. Polska waluta osłabiła się też o ponad 1 proc. wobec euro (4,31 zł) oraz franka szwajcarskiego (3,91 zł). Wyraźne odbicie obserwujemy w notowaniach funta, który pod koniec listopada przebił poziom 5 zł - oznacza to skok o ponad 2,5 proc. w ciągu miesiąca.

Po dość udanym dla złotego październiku teraz polska waluta jest w odwrocie. Podczas gdy zwykle inwestorzy w ostatnim miesiącu roku oczekują tzw. rajdu św. Mikołaja, to tym razem może być o niego ciężko - zarówno w przypadku stołecznej giełdy, jak i złotego. Na rynku dominuje marazm podsycany słabszymi danymi z polskiej gospodarki i niepewnością dotyczącą najbliższych wydarzeń za granicą.

 

RAJD ŚW. MIKOŁAJA

To ukute przez inwestorów potoczne określenie wzrostów notowań akcji na giełdach w końcówce roku. Takie zjawisko, choć nie jest regułą, zwykle tłumaczy się większym optymizmem wśród inwestorów oraz wzmożoną aktywnością funduszy inwestycyjnych, które walczą o poprawę wyników przed końcem roku. Rynkowy optymizm zwykle powinien też znajdować swoje odzwierciedlenie we wzroście notowań złotego.

Giełda wyprzedza czy jest wyprzedzana przez gospodarkę? Co to oznacza dla kursów walut?»  
 

Polska gospodarka hamuje. Nie będzie podwyżek stóp nad Wisłą?

Trudno już mieć wątpliwości dotyczące tego, czy polska gospodarka hamuje. Kolejne dane potwierdzają wcześniejsze prognozy ekonomistów, którzy wskazywali, że pod koniec 2019 r. Polska wejdzie w okres wolniejszego tempa wzrostu gospodarczego.

Jak podał właśnie Główny Urząd Statystyczny, w trzecim kwartale PKB Polski wzrósł o 3,9 proc. w porównaniu do tego samego okresu ubiegłego roku. Tymczasem jeszcze w drugim kwartale gospodarka rosła w tempie 4,6 proc. r/r. Po raz ostatni wzrost niższy od 4 proc. r/r odnotowaliśmy pod koniec 2016 r.

O hamowaniu tempa rozwoju polskiej gospodarki świadczy przede wszystkim to, że firmy oraz samorządy boją się inwestować - według GUS inwestycje w trzecim kwartale wzrosły o 4,7 proc. r/r, podczas gdy kwartał wcześniej ten wzrost przekroczył 9 proc. r/r. Tempo wzrostu gospodarczego jest w tej chwili ratowane przez wciąż całkiem spory optymizm wśród Polaków, którzy jeszcze nie zaczęli zaciskać pasa i pozwalają rosnąć konsumpcji w tempie około 4 proc. w skali roku.

Potwierdzenia tego, że polska gospodarka spowalnia, obserwatorzy rynku będą szukać m.in. w poniedziałek 2 grudnia, gdy zostaną opublikowane najnowsze odczyty nastrojów w europejskim przemyśle (PMI) - prognozy dla całej Europy są słabe (wyraźnie poniżej 50 pkt.). Polskich menedżerów szczególnie może niepokoić pesymizm nie tylko w kraju, ale również w Niemczech, które są największym partnerem handlowym Polski.

Jakie są szanse na silniejszego złotego?

Scenariusz spowolnienia wzrostu gospodarczego w Polsce potwierdzają również ekonomiści, m.in. z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Ich zdaniem Polska zakończy 2019 r. z PKB rosnącym o 4 proc. w skali całego roku, a w 2020 r. tempo wzrostu może wyhamować nawet do 3 proc. Co ciekawe, spowolnieniu –  przynajmniej na razie – nie towarzyszy wzrost bezrobocia: firmy niezmiennie narzekają na brak rąk do pracy.

Przy takich prognozach dla polskiej gospodarki raczej trudno oczekiwać wyraźnej siły złotego, tym bardziej, że podwyżka stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej w najbliższych miesiącach jest bardzo mało prawdopodobna. Jeżeli założymy scenariusz dalszego spowolnienia gospodarki, to zapewne coraz więcej zwolenników będzie zdobywać perspektywa kolejnych cięć kosztu pieniądza z i tak już rekordowo niskich poziomów (1,5 proc. w przypadku głównej stopy referencyjnej).

To akurat dobra informacja dla eksporterów, którzy dzięki słabszemu złotemu stają się bardziej konkurencyjni na zagranicznych rynkach. Jeżeli złoty miałby w najbliższych tygodniach wyraźnie odzyskać siły, musiałoby się to stać raczej za sprawą słabości głównych walut. W tym kontekście dla inwestorów istotne będą dwie informacje, które napłyną z zagranicznych rynków.

Payrolle – czy w piątek złoty będzie tracił?

Po pierwsze, już w najbliższy piątek (6 grudnia) poznamy najnowsze doniesienia z rynku pracy w USA. Inwestorów najbardziej interesuje liczba nowych miejsc pracy, które powstały w amerykańskiej gospodarce (poza rolnictwem) w ubiegłym miesiącu. Według prognoz zatrudnienie w sektorze pozarolniczym wzrosło w listopadzie o ponad 180 tys. miejsc pracy. Potwierdzenie tej informacji mogłoby stanowić pretekst do dalszego umocnienia dolara - będzie bowiem oznaczać, że amerykańska gospodarka wciąż jest w dobrej kondycji.

Jak wypadła publikacja z amerykańskiego rynku pracy w listopadzie? Czytaj artykuł "Świetne dane z rynku pracy w USA. Czy największą gospodarkę świata jednak ominie spowolnienie?"»

Chwilowo, co również sprzyja umocnieniu dolara, w USA przycichły naciski prezydenta Donalda Trumpa na bank centralny, by obniżać stopy procentowe. Po serii trzech cięć w 2019 r. i zejściu do przedziału 1,5-1,75 proc. władze monetarne zapewne chciałyby się wstrzymać z kolejnymi. Trzeba jednak pamiętać, że w tej kwestii sytuacja potrafi zmieniać się niespodziewanie - będzie ona uzależniona od kolejnych danych gospodarczych oraz sondaży przed wyborami prezydenckimi w USA. Donald Trump bez wątpienia uczyni bowiem kondycję gospodarki kluczowym elementem swojej kampanii w 2020 r.

Trump będzie podkreślał sukcesy gospodarcze. Johnson chce dokończyć brexit 

Po tym, jak obserwatorzy rynków poznają już najnowsze dane gospodarcze z USA, będą ponownie musieli zwrócić uwagę na doniesienia z Wielkiej Brytanii - tam trwa właśnie kolejny odcinek serialu „brexit”. Tym razem istotną datą będzie czwartek 12 grudnia, gdy Brytyjczycy wezmą udział w przedterminowych wyborach parlamentarnych. Rzecz jasna, cała kampania skupia się wokół rozwodu Wielkiej Brytanii z Unią Europejską.

Jeszcze we wrześniu premier Boris Johnson mówił, że wolałby „leżeć martwy w rowie” niż przesunąć termin brexitu wyznaczony na 31 października. Póki co Boris Johnson ma się dobrze, a brexitu jak nie było, tak nie ma. Tym razem termin wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej za zgodą unijnych urzędników został przesunięty na koniec stycznia 2020 r., choć trudno na razie dawać wiarę, że jest on definitywny: wcześniej jako ostateczne były wskazywane już 31 marca 2019 r., czy 12 kwietnia 2019 r.

Porażka Borisa Johnsona i uniknięcie bezumownego brexitu na razie poskutkowały wyraźnym wzrostem notowań funta szterlinga - za jednego trzeba już zapłacić ok. 5,06 zł. Tak wysoko w stosunku do złotego funt nie był już od ponad dwóch lat. Boris Johnson poszedł na wybory z hasłem „dokończyć brexit” - można założyć, że jego ewentualna wygrana i utrzymanie stanowiska szefa rządu jeszcze w grudniu dadzą pretekst do korekty notowań funta.

Wykres 1. Notowania GBP/PLN od początku 2015 r.


Źródło: x-Station.

Rajd św. Mikołaja na złotym. Największe szaleństwo miało miejsce w 2015 r.

Gdy spojrzymy na notowania polskiej waluty w grudniu na przestrzeni ostatnich 10 lat, zauważymy, że w tych okresach złoty raczej umacniał się do głównych walut. W przypadku dolara, euro i franka szwajcarskiego były to zmiany średnio o 0,5-0,7 proc. Zdecydowanie większe ruchy mogliśmy zaobserwować w przypadku pary GBP/PLN - średnio o 1,2 proc. na korzyść złotego.

Wykres 2. Kurs EUR/PLN od 2014 do 2019 roku. Na wykresie zaznaczono notowania z grudnia każdego roku.


Źródło: x-Station.


W ostatnich latach bardzo wyróżnił się grudzień 2015 r., który przyniósł dynamiczne umocnienie złotego. Tylko w ciągu miesiąca funt stracił wówczas wobec polskiej waluty 30 gr i spadł z poziomu 6,08 zł na 5,78 zł (-5 proc.). Były to jednocześnie ostatnie dni, gdy cena brytyjskiej waluty przekraczała 6 zł. Z rajdem św. Mikołaja w grudniu 2015 r. mieliśmy również do czynienia w przypadku pary USD/PLN - dolar osłabił się wtedy o kilkanaście groszy (-3 proc.) do poziomu poniżej 3,90 zł.

Tak gwałtowny ruch złotego w końcówce 2015 r. był korektą po okresie załamania notowań polskiej waluty w całym 2015 r. - doprowadziło ono do największych strat  od czasu wejścia Polski do Unii Europejskiej. Jeżeli spojrzymy np. na notowania złotego wobec dolara, to tylko od początku stycznia do początku grudnia 2015 r. złoty stracił prawie 50 gr. W tym samym czasie funt umocnił się o 60 gr. Kredytobiorcy frankowi z 2015 r. zapamiętają z kolei „czarny czwartek”, gdy kurs franka poszybował w okolice 5,20 zł.

Z dzisiejszej perspektywy można powiedzieć, że 2015 r. nie mógł wyglądać inaczej - po trzęsieniu ziemi w wykonaniu banku centralnego Szwajcarii na globalnym rynku zapanował później strach przed załamaniem gospodarczym w Chinach. Mieliśmy do czynienia z dużą przeceną na rynku surowców, a inwestorzy rozpoczęli grę na umocnienie dolara pod pretekstem zbliżających się podwyżek stóp procentowych w USA. Fatalny rok mieli również inwestorzy obecni na warszawskiej giełdzie - główny indeks WIG20 oddał w 2015 r. 20 proc. swojej wartości, a wskaźnik WIG stracił 10 proc. To uplasowało nasz rynek wśród najsłabszych na świecie.

Trzy największe gospodarki Europy Środkowej, ten sam „problem”. Jak może zareagować polska waluta?»
 

Rok 2020 przyniesie zakończenie wojny handlowej między USA a Chinami?

Inwestorzy obecni na rynkach finansowych zadają sobie pytanie nie tylko o to, co stanie się w grudniu po publikacji danych z amerykańskiego rynku pracy i rozstrzygnięciu wyborów parlamentarnych w Wielkiej Brytanii. Wielką niewiadomą pozostają wydarzenia, które będziemy obserwować na rynkach w 2020 r. Perspektywa wolniejszego wzrostu gospodarczego w Polsce, w połączeniu z hamowaniem gospodarki w Niemczech raczej nie nastrajają optymistycznie.

W polskiej rzeczywistości na złotego wpływ będą miały spekulacje na temat dalszych rozstrzygnięć sądowych sporów pomiędzy bankami a posiadaczami kredytów frankowych - w ostatnich dniach decyzja Sądu Najwyższego w jednej ze spraw znów dała wsparcie frankowiczom, uderzając jednocześnie w notowania banków na GPW.

Inwestorzy nie powinni również zapominać, że w globalnej gospodarce wciąż najistotniejszą kwestią pozostaje wojna handlowa pomiędzy USA a Chinami. Według najnowszych doniesień, na początku 2020 r. możemy spodziewać się podpisania porozumienia pomiędzy przywódcami tych państw. Na razie jednak jest jeszcze zbyt wcześnie, by przesądzać o zakończeniu wojny handlowej - jej historia zna już wiele zwrotów akcji.

Masz pytania do tego artykułu? Napisz do autorki: anna.korzec@rkantor.com.
 

Wymień waluty po promocyjnym kursie w kantorze internetowym

 
Kursy średnie (bez spreadu) z serwisu Rkantor.com
 

Czytaj również:



Tematy:

Dolar

Kantor 8:00 - 22:00 (Pon - Pt)
Giełda walutowa 24/7
uwaga Kantor online nie pracuje? Wymień walutę na giełdzie >>