Kantor internetowy »   Newsy »   Wojna handlowa USA z Chinami. Czy może uderzyć w dolara?  

Wojna handlowa USA z Chinami. Czy może uderzyć w dolara?

 
| 19.08.2019 16:06

Wojna handlowa USA z Chinami.

Tylko chwilę trwała euforia inwestorów na wieść o tym, że prezydent Donald Trump nieco złagodził swoją retorykę w wojnie handlowej z Chinami. Konflikt na razie nie szkodzi amerykańskiej walucie. Ta notuje kolejne rekordy.

Odwilż w relacjach USA-Chiny, wzrost nadziei na rozwiązanie konfliktu, powrót do negocjacji - takie hasła towarzyszyły publikacjom prasowym po tym, gdy w pierwszej połowie sierpnia administracja Donalda Trumpa ogłosiła, że wprowadzi nowe cła na towary importowane z Chin dopiero od 15 grudnia, a nie - jak wcześniej zapowiadano - od 1 września.

Zgodnie z tym, czego można się było spodziewać, deklaracja wywołała euforię na pogrążonych w marazmie rynkach giełdowych oraz zahamowała wzrost notowań dolara (dobrze było to widać na parze USD/JPY; dolar zaczął się też umacniać względem euro i do piątku 16 sierpnia zanotował 1,4% wzrost) i franka szwajcarskiego. Reakcja okazała się jednak bardzo krótkotrwała.

Wykres 1. Kurs USD/JPY od 12 do 19 sierpnia 2019.



Źródło: x-Station.

 

Załamanie wymiany handlowej między USA a Chinami


Amerykańscy urzędnicy zdecydowali, że część produktów sprowadzanych z Chin wbrew wcześniejszym zapowiedziom w ogóle nie zostanie oclonych nową, 10-proc. stawką (np. część produktów zdrowotnych).

W przypadku tych towarów, które nie zostały wykreślone z listy do oclenia (np. smartfony, laptopy, zabawki), cła zostaną wprowadzone dopiero w połowie grudnia, a nie - jak wcześniej zapowiadano - 1 września. I chociaż taki krok można interpretować jako gest zachęcający do wznowienia negocjacji, to jednak warto pamiętać o tym, że na razie strony tej największej od lat wojny handlowej nie zapowiedziały żadnych oficjalnych spotkań negocjatorów. Co więcej, przedstawiciele chińskiego rządu zarzucili Amerykanom łamanie porozumienia z ostatniego szczytu G20 w Osace. Dodali również, że jakiekolwiek wprowadzenie kolejnych ceł spowoduje działania odwetowe.

Trudno więc mówić o tym, by rozpoczęty wiosną ubiegłego roku konflikt pomiędzy USA a Chinami zmierzał ku końcowi. Niesie to bardzo duże ryzyko dla gospodarek obu krajów - wymiana handlowa między Państwem Środka a USA znacząco się skurczyła.

Na rynkach strach przed kryzysem, ale o tym zjawisku niewiele się mówi. Czy mamy się czego obawiać?»​​​

Wojna handlowa – kto najmocniej odczuł ciosy?

Najlepiej widać to w danych prezentowanych przez statystyków z amerykańskiego biura Census. Według nich wartość towarów sprowadzonych z Chin do USA w pierwszym półroczu 2019 r. wyniosła 219 mld dolarów wobec 250 mld dolarów w tym samym okresie ubiegłego roku (spadek o 12 proc. r/r). Z kolei eksport z USA do Chin spadł w pierwszym półroczu o jedną piątą r/r do poziomu 52 mld dolarów.

Jak widać wymiana ciosów i nakładanie nowych ceł po obu stronnych konfliktu przynosi już namacalne skutki, które w następnej kolejności wpłyną na pogorszenie wzrostu gospodarczego - być może tego obawia się Donald Trump, który będzie ubiegał się o ponowny wybór na prezydenta USA w 2020 r. Amerykański prezydent może mieć jednak poważny problem ze złagodzeniem swojej polityki wobec Chin. Obawy o kondycję gospodarczą USA ścierają się bowiem z wcześniejszymi deklaracjami Donalda Trumpa, który zapowiadał, że będzie walczył z takimi zjawiskami jak kradzież know-how od amerykańskich firm, które chcą wejść na chiński rynek. Jeżeli pójdzie na ustępstwa wobec Chin, będzie musiał liczyć się z komentarzami o tym, że stchórzył - takie pojawiły się już teraz, po informacjach o przesunięciu terminu wprowadzenia nowych stawek celnych.

 
Obniżka stóp w USA. To za mało, by osłabić dolara


Gospodarcza wojna zapoczątkowana przez amerykańskiego prezydenta - chociaż jest głównym czynnikiem skłaniającym inwestorów do odwrotu z rynku akcji - nie wpłynęła na osłabienie dolara. Wręcz przeciwnie, amerykańska waluta w ostatnich dniach notuje kolejne rekordy - od początku roku dolar umocnił się do złotego już o około 5 proc. i przekroczył poziom 3,90 zł. Ponad 3 proc. zyskał w tym czasie w stosunku do euro i 5 proc. wobec brytyjskiego funta - w tym ostatnim przypadku przyczyn tak znaczącej zmiany trzeba jednak szukać przede wszystkim w słabości brytyjskiej waluty, spowodowanej perspektywą brexitu.

Na razie nic nie wskazuje na to, by sytuacja miała się radykalnie zmienić. Dolar niezmiennie jest uznawany przez inwestorów za jedną z najbezpieczniejszych walut - podobnie jak w przypadku franka szwajcarskiego popyt na amerykańską walutę rośnie wraz ze  wzrostem niepokoju na rynkach.

Po drugie, ostatnie decyzje amerykańskiego banku centralnego (FED) również nie stały się pretekstem do osłabienia dolara. 31 lipca działający przy nim Komitet odpowiedzialny za politykę pieniężną USA (FOMC) zdecydował co prawda o pierwszej od 2008 r. obniżce stóp procentowych, ale jej skala była mniejsza od oczekiwań rynkowych. Koszt pieniądza w USA spadł o 0,25 proc., a jednocześnie szef Fed - Jerome Powell - starał się zachować dość jastrzębi ton wypowiedzi. To ostudziło euforię inwestorów na nowojorskiej giełdzie i jednocześnie nie pozwoliło na bardziej znaczącą korektę notowań dolara.

Stopy procentowe w USA w ostatnich 10 latach


Stopy procentowe w USA w ostatnich 10 latach
Źródło: TradingEconomics
 
Podczas konferencji po posiedzeniu Fed Jerome Powell stwierdził m.in., że obecna obniżka nie jest początkiem cyklu cięć stóp procentowych. Wskazał również na rozczarowujące rezultaty wzrostu gospodarczego w innych krajach oraz zadeklarował, że Fed będzie pobudzał amerykańską gospodarkę.

Wygląda jednak na to, że innego zdania jest prezydent Donald Trump: „Rynek chciał usłyszeć od J. Powella, że Rezerwa Federalna rozpoczyna długi i agresywny cykl cięć stóp procentowych, aby dotrzymać kroku Chinom, Unii Europejskiej i innym krajom. Jak zwykle, Powell nas zawiódł” - napisał amerykański przywódca na Twitterze po ogłoszeniu decyzji Fed.

Twitter Trump
Źródło: Twitter.

Te słowa nie powinny być zaskoczeniem dla osób, które obserwują trwającą od dawna ostrą krytykę polityki amerykańskiego banku centralnego przez Donalda Trumpa. Już wielokrotnie zabierał on głos, zarzucając Fed faktyczne hamowanie rozwoju gospodarczego. Na spowolnienie jego zdaniem miała wpłynąć m.in. seria podwyżek stóp procentowych w USA - od grudnia 2015 r. do końca 2018 r. stopy procentowe w USA poszły w górę aż 9 razy.

Kurs złotego traci do euro i franka w reakcji na ruch Chin w wojnie handlowej. Co dalej?»​ 

Światowa gospodarka zwalnia. Uderza w nią nie tylko konflikt USA-Chiny


Konflikt handlowy między USA a Chinami to starcie, które bez wątpienia uderzy w wiele innych krajów powiązanych gospodarczo z tymi dwiema potęgami. Pod koniec lipca Międzynarodowy Fundusz Walutowy zrewidował przewidywania dotyczące wzrostu gospodarczego na świecie. Według jego najnowszych prognoz globalna gospodarka urośnie w 2019 r. o 3,2 proc. wobec 2018 r. (wcześniejsza prognoza to 3,5 proc.). MFW obniżył prognozy wzrostu zarówno dla USA (do 2,6 proc. r/r), jak i dla Chin (6,2 proc. r/r), co jest pochodną wojny handlowej.

Ekonomiści MFW zwrócili uwagę, że obecnie ryzyko spowolnienia wzrostu gospodarczego na świecie w 2019 r. jest większe niż przewidywali jeszcze wiosną. Wpływ na to ma nie tylko spora niepewność na rynkach finansowych, ale też napięcia geopolityczne i konflikty handlowe.

Nowa wojna handlowa na świecie?

Spór celny między USA a Chinami - chociaż zdecydowanie najistotniejszy dla rynków - nie jest bowiem jedynym, który obecnie ma wpływ na sytuację gospodarczą na świecie. W tle tego konfliktu rozwija się również drugi - pomiędzy Unią Europejską
a Indonezją. 

Jak doniosła na początku sierpnia agencja Bloomberg, Indonezja zagroziła podniesieniem ceł importowych na unijne produkty mleczne do przedziału 8-18 proc. (z 5-15 proc.) w ramach odwetu za unijną politykę ograniczeń w wykorzystywaniu oleju palmowego w przemyśle biopaliwowym. Znajduje w nim zastosowanie około połowa oleju palmowego, który trafia na unijny rynek.

Komisja Europejska w tym roku zaostrzyła warunki importu oleju palmowego na fali doniesień o masowym niszczeniu lasów w Indonezji. Tymczasem to właśnie Indonezja jest największym na świecie producentem oleju palmowego. Wspólnie z Malezją zapewniają ponad 80 proc. jego światowej produkcji.

Rozwój konfliktu pomiędzy UE a krajami Azji Południowo-Wschodniej może mieć znaczące skutki dla wymiany handlowej między nimi. Według danych Komisji Europejskiej, UE jest trzecim pod względem wielkości partnerem handlowym Indonezji. Dla Wspólnoty sama Indonezja ma mniejsze znaczenie, bo zajmuje dopiero 31. miejsce biorąc pod uwagę wielkość wymiany handlowej. Jednak już wszystkie kraje Azji Południowo-Wschodniej (członkowie organizacji ASEAN) są w takim zestawieniu na 5. miejscu. Również groźba podwyżki ceł na towary mleczne nie jest przypadkowa. Indonezja jest bowiem jednym z największych odbiorców unijnego mleka w proszku - trafia tam 10 proc. wspólnotowego eksportu tego produktu.

 
Donald Trump i wojny handlowe. Chiny to nie jedyny front


Gdyby tego było mało, to musimy pamiętać również o tym, że amerykański prezydent nie zapomniał o pozostałych frontach w obiecywanej swoim zwolennikom walce o interesy USA. Podczas kampanii wyborczej na jego celowniku był m.in. Meksyk - Donald Trump zapowiedział wówczas budowę muru na granicy z tym krajem.

Według najnowszych informacji amerykański przywódca zdobył przewagę nad przeciwnikami muru - decyzja Sądu Najwyższego pozwoliła mu odblokować ponad 6 mld dolarów na tę inwestycję, na co wcześniej nie zgodził się Kongres.

Donald Trump nie przestaje również straszyć perspektywą kolejnej wojny handlowej, tym razem właśnie z Meksykiem. Jeszcze niedawno zapowiadał, że jeżeli Meksyk nie ograniczy zjawiska napływu nielegalnych imigrantów do USA, amerykańska administracja wprowadzi drastyczne cła na towary, które płyną przez granicę USA i Meksyku. Stawka tej rozgrywki jest bardzo wysoka - według danych wspomnianego wyżej biura Census wartość wymiany handlowej między USA a Meksykiem przekroczyła w 2018 r. sumę 610 mld dolarów. Na razie Meksykanie walczą o to, by Amerykanie nie karali ich nowymi cłami.

W tym kontekście jeszcze bardziej niepokojąco brzmią spekulacje o tym, że gdy tylko Donald Trump doprowadzi do końca wojnę handlową Chinami, przerzuci się na europejski front. Stosunki handlowe USA-UE również są dość napięte. Amerykański prezydent zarzuca nieczystą grę przede wszystkim Niemcom i kluczowemu w tym kraju przemysłowi samochodowemu - USA są jednym z największych rynków eksportowych dla europejskich producentów aut. Nie jest trudno wyobrazić sobie, że rozpoczęta na tym polu wojna handlowa byłaby fatalna w skutkach dla całej europejskiej gospodarki. Nadzieja w tym, że trwające obecnie negocjacje obu stron doprowadzą do porozumienia.

Wojna handlowa: nowe cła podcięły skrzydła dolarowi. Payrolle nie pomogły…»
 

Wymień waluty po promocyjnym kursie w kantorze internetowym

 
Kursy średnie (bez spreadu) z serwisu Rkantor.com
   

Tematy:

Dolar

Kantor 8:00 - 22:00 (Pon - Pt)
Giełda walutowa 24/7
uwaga Kantor online nie pracuje? Wymień walutę na giełdzie >>